Tegoroczna edycja kolonii "Wakacje z Jezusem" dla dzieci i młodzieży z parafii Wola Raniżowska miała miejsce w dwóch ośrodkach: nad morzem w Gdyni oraz w górach w Piwnicznej Zdrój. Na obu turnusach zorganizowanych przez Towarzystwo Pedagogiczo-Turystyczne "Tęcza" kierowane przez katechetę Bogusława Wojtaka pojechało ponad 200 dzieci. Jak powiedział ks. Jacek Paluch, kierownik obydwu kolonii, mimo zmiennej pogody dzieci przywiozły do domu wiele wspomnień oraz wrażeń, które pozostaną na długo w ich pamięci.
Pierwsza tura odbyła się w szkole podstawowej w Gdyni. W programie było zwiedzanie portu w Gdyni statkiem, wyjazd do zamku w Malborku, gdzie główn± atrakcj± były zdjęcia z krzyżakami. Dzieci uczestniczyły też w koncercie organów w Oliwie oraz zwiedzały starówkę w Gdańsku. Wiele atrakcji dostarczyły przeżycia ze zwiedzania ZOO szczególnie dla kierownika ks. Jacka Palucha, którego tak polubiła słonica, że oblała go wodą z trąby co stało się wielką atrakcją. Wielką atrakcją szczególnie dla chłopców okazało się zwiedzenie portu marynarki wojennej, gdzie koloniści byli pierwszą grupą, zwiedzającą w historii tej placówki. Dzieci zobaczyły też po raz pierwszy w życiu wschód słońca nad morzem oraz wspinały się na najwyższą wieżę w Gdańsku. Mimo wielu atrakcji najbardziej cenione były pogodne wieczory oraz dyskoteki.
Druga kolonia została zorganizowana w Piwnicznej. Tu dzieci zobaczyły Szczawnicę, płynęły Popradem oraz zwiedzały muzea i wspinały się po górach. Wielkim przeżyciem był wyjazd na Słowację na polanę kalembowką, gdzie były goszczone przez jedną ze słowackich rodzin. Na polanie została odprawiona Msza Święta, a pobyt zakończył się ogniskiem. Na Eucharystii zgromadzili się też okoliczni mieszkańcy, którzy cieszyli się, że jest ksiądz i mogli skorzystać ze spowiedzi i komunii świętej, gdyż wiek nie pozwalał już im na schodzenie na dół do kościoła i wchodzenie wysoko na polanę. Dużą atrakcją przynajmniej dla niektórych dziewczyn był przymusowy pobyt w szpitalu w Nowym Sączu. Jedna z dziewczyn tak polubiła siłownię, że musiała leżeć hospitalizowana w szpitalu a inne tak polubiły jedzenie, że także ,musiały zaliczyć szpital. Przez te nieformalne wyjazdy do szpitala jak stwierdziły pielęgniarki miały drugiego kapela szpitalnego. Oba te wyjazdy mimo zmiennej pogody na długo zapadły w pamięci dzieci.
Ks. Jacek Paluch, ks. Dariusz Woźniczka