
Jaki był mijający rok, a co przyniesie następny.
Rozmowa z biskupem ordynariuszem Krzysztofem Nitkiewiczem

Ostatnie dni kalendarzowego roku sprzyjają podsumowaniom i bilansom w różnych wymiarach, w tym także w wymiarze wspólnoty Kościoła lokalnego. Obfitował on w różnego rodzaju znaczące wydarzenia. Jaki on był dla diecezji i jej działań duszpastersko-ewangelizacyjnych?
Wydarzeniem, które wywarło wielki wpływ na życie naszej diecezji, podobnie jak całego Kościoła w Polsce i na świecie, była beatyfikacja papieża Jana Pawła II. Chociaż stale czujemy jego obecność wśród nas, odwołujemy się do jego słów i gestów, beatyfikacja umocniła poczucie wspólnoty kościelnej i narodowej. Obok Mszy św. podczas, których dziękowaliśmy Bogu za wyniesienie Jana Pawła II do chwały ołtarzy, na terenie diecezji odbyło się wiele akademii, koncertów i konkursów poświęconych nowemu błogosławionemu. One miały wymiar ewangelizacyjny i z pewnością przyczyniły się do umocnienia wiary. Diecezja Sandomierska przeżywała jednocześnie Rok Kardynała Adama Kozłowieckiego - Jezuity, misjonarza, więźnia obozów koncentracyjnych, wybitnego Polaka i Zambijczyka. Muszę powiedzieć trochę ze wstydem, że Diecezja Sandomierska nie ma wielu misjonarzy. I dlatego Rok Kardynała Kozłowieckiego miał pogłębić w duchownych i wiernych świadomość tego, że Kościół jest ze swojej natury misyjny, że mamy świadczyć o Chrystusie zarówno w miejscu gdzie żyjemy, jak i poza granicami naszej Ojczyzny. Wiara nie jest sprawą prywatną. Ona ze swojej natury musi się uzewnętrzniać, ukazywać w konkretnych czynach. Cieszę się, że uformował się bardzo prężny zespół osób, złożony przed wszystkim ze świeckich, którzy doprowadzili do odbudowy części dworu rodziny Kozłowieckich, gdzie chcemy otworzyć centrum dialogu międzyreligijnego, a już teraz działa tam Muzeum Kardynała Adama Kozłowieckiego. Ponieważ każdy z nas potrzebuje na drodze wiary jakiegoś konkretnego punktu odniesienia, otworzyliśmy także, tym razem w Sandomierz, muzeum Sługi Bożego ks. Wincentego Granata, znanego teologa i Rektora KUL.
Zaraz po przyjściu do diecezji ksiądz biskup zainicjował tworzenie Katolickich Centrów Pomocy Rodzinie. Jak funkcjonują one dzisiaj?
W mijającym roku powołaliśmy 20 takich centrów. Udzielają one pomocy duchowej, prawnej, pedagogicznej, psychologicznej i materialnej. Wszystko jest naturalnie bezpłatne. Zauważam duże zainteresowanie tym centrami. Zwracają się do nich osoby także z diecezji sąsiednich. Początki nie były łatwe. Niektórzy podważali ich sens, tłumaczyli się brakiem wolontariuszy, odpowiedniego miejsca. Wielu sceptyków przeobraziło się dzisiaj w entuzjastów natomiast wokół centrów uformowały się grupy ofiarnych, gorliwych ludzi, którzy są aktywni także w innych obszarach duszpasterskich. Myślę, że możemy zrobić razem z nimi jeszcze więcej. Rodzina jest przecież Kościołem domowym, Kościołem w miniaturze. Ojciec św. Benedykt XVI mówi, że rodzina jest największym sprzymierzeńcem posługi kapłańskiej. Myślę, że nasi kapłani doświadczają tego, na co dzień. Warto, więc postawić na rodzinę, jeśli chcemy myśleć poważnie o nowej ewangelizacji.
Młodzi potrzebują bliskiego Kościoła, tzn. zatroskanego o każdego młodego człowieka. Co robić by zbliżyć młodych do wspólnoty Kościoła?
Podkreślam stale, że największym wydarzeniem minionego roku były dla mnie Światowe Dni Młodzieży w Madrycie. Jestem nadal pod wrażeniem młodych zgromadzonych w Madrycie. Ich żywiołowość, spontaniczność podczas celebracji, na ulicach czy w metrze dodawała skrzydeł. Kiedy po wygłaszanych konferencjach stawiali pytania, czasami trudne, widziałem, że podchodzą do wiary i Kościoła w sposób bardzo poważny. Wróciłem do Sandomierza przekonany, że musimy poświęcić młodemu pokoleniu jeszcze więcej sił, czasu i środków. Oni nas naprawdę potrzebują. A my powinniśmy być razem z młodymi. Kiedy słyszę czasami narzekania, że młodzież jest obojętna, że nie odpowiada na wezwania, to mówię do księży: doceniam to, co robicie, ale może trzeba trochę inaczej, może musimy być bardziej otwarci, zejść z piedestału, wmieszać się pomiędzy młodych, zainteresować się ich osobistymi problemami. Katecheta, duszpasterz jest kimś innym niż profesor na akademickiej katedrze. On musi prowadzić do Chrystusa, a nie tylko przekazywać wiadomości religijne. Wielu kapłanów naszej diecezji doskonale to rozumie. Wkrótce po Światowych Dniach Młodzieży zorganizowaliśmy razem z nimi Diecezjalne Dni Młodych w Tarnobrzegu, w których uczestniczyło blisko 4 tys. młodych. Przez trzy dni modlili się, bawili i zgłębiali ważne i aktualne sprawy związane z ich życiem codziennym i wiarą. To były wyjątkowe chwile. Będziemy kontynuowali tę inicjatywę w nadchodzącym roku. Kolejne Diecezjalne Dni Młodych odbędą się w Ostrowcu Świętokrzyskim i cieszę się, że młodzież już o nie pyta i do nich się przygotowuje. Ja natomiast planuję pod koniec stycznia biwak harcerski. Razem z harcerzami pojadę na tydzień w góry. Zobaczę czy nie zapomniałem moich dawnych umiejętności.
Diecezja Sandomierska zaangażowała się bardzo mocno w pomoc ofiarom zeszłorocznej powodzi. Czy są jeszcze jakieś działania w tym zakresie?
Ludzie odczuwają dotąd skutki powodzi, więc i my czujemy się w obowiązku im pomagać. W ramach naszego sandomierskiego programu Długa fala diecezjalna Caritas troszczy się o studentów z terenów powodziowych. W roku akademickim 2010/2011 z pomocy Caritas skorzystało 648 studentów dziennych i zaocznych. Każdy student otrzymywał kwotę 350 zł miesięcznie. Ta akcja jest kontynuowana w obecnym roku akademickim. By mogła się udać szukamy środków. Na szczęście nie brakuje ludzi dobrej woli. Odbudowane zostało także schronisko dla bezdomnych mężczyzn, które ucierpiało poważnie podczas powodzi, a obecnie jest gotowe na przyjęcie 45 osób. Pojawiają się również nowe wyzwania związane z nadciągającym kryzysem. W dzisiejszym świecie coraz bardziej zależymy jeden od drugiego. To powinno owocować większą solidarnością.
Jakie są obecnie trudne sprawy w diecezji?
Wśród bolesnych problemów należy wymienić sprawę krzyża stojącego w Stalowej Woli na osiedlu Młodynie. Został tam postawiony prawie trzy lata temu przez stalowowolskich hutników i biskupa Edwarda Frankowskiego. Władze miasta domagają się usunięcia krzyża. Mamy zapłacić wysoką karę za to, że nie dokonaliśmy jego rozbiórki. W przeszłości prosiłem prezydenta Stalowej Woli o spotkanie w tej sprawie. On jednak postawił warunek, że najpierw trzeba usunąć krzyż. Odrzucił również naszą prośbę o wydzierżawienie części działki o powierzchni 1 m2, na której mógłby pozostać krzyż. Trudno zrozumieć dlaczego nie chce rozmawiać. Nie tracę jednak nadziei.
Główne zadanie ordynariusza diecezji to posługa pasterska. A jakie inne obowiązki obok duszpasterskich stanowią wyzwanie w pracy księdza biskupa?
Diecezja Sandomierska posiada wiele starożytnych świątyń i innych obiektów sakralnych. Pełnią one swoje funkcje związane z duszpasterstwem, a jednocześnie są wspaniałymi dziełami sztuki, monumentami naszej narodowej kultury. To wpisuje się doskonale w misję Kościoła. Już starożytni pisarze kościelni twierdzili, że piękno jest jednym z najważniejszych imion Boga. W takim zabytkowym obiekcie proboszcz pełni rolę kustosza bezcennych dzieł sztuki. One mówią o Bogu, który jest najwyższym pięknem i do Niego prowadzą. Jak zauważył kiedyś papież Paweł VI, żyjemy w świecie, w którym, także w dziedzinie sztuki, rozbrzmiewa język rodem z Wieży Babel. Wspaniałe dzieła sztuki, jakie pozostawili nasi przodkowie, są wiec swoistym kołem ratunkowym. Pozwalają utrzymać się na powierzchni. Ci, którzy zarzucają Kościołowi zachłanność na tle materialnym, zapominają, że Kościół był i jest mecenasem sztuki, że troszczy się o to, aby skarby naszej narodowej kultury nie uległy zniszczeniu. Pomoc, jaką otrzymujemy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z Urzędów Marszałkowskich, miejskich i gminnych, pokrywa potrzeby tych obiektów jedynie w niewielkim stopniu. I chociaż dzięki Ojcu Mateuszowi Sandomierz stał się modny, jesteśmy w dużej mierze zdani sami na siebie. Myślę, że w związku z toczącą się dyskusją na temat funduszu kościelnego, powinna być dokładnie rozważona sprawa finansowania prac konserwatorskich zabytkowych obiektów sakralnych. Jako duszpasterze, żyjący z ofiar wiernych, nie jesteśmy w stanie udźwignąć olbrzymiego ciężaru, jakim jest troska o zabytki. Myślę, że ministerstwo, samorządy, parlamentarzyści z regionu, powinni wspierać nas jeszcze mocniej. Stoimy na straży wspaniałego dziedzictwa, które nie może zaginąć. Wielokrotnie, jako biskup staję przed dylematem: co mam powiedzieć proboszczowi czy wspólnocie parafialnej, która skarży się, że wspaniałe zabytki ulegają degradacji i nie ma środków na ich renowację? Myślę, że nie jest to problem samej tylko diecezji, Kościoła ale całego narodu. W tym kontekście, chcę powiedzieć, że w mijającym roku zostały zakończone prace nad renowacją fresków bizantyjskich z XV w prezbiterium Katedry Sandomierskiej. Są jeszcze do wykonania inne pilne prace konserwatorskie w katedrze oraz w wielu innych miejscach diecezji. Liczymy więc na zrozumienie kompetentnych urzędów i osób.
Z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem, ordynariuszem Diecezji Sandomierskiej rozmawiał ks. Tomasz Lis