
Woda znów zagroziła

Wystarczyło kilkanaście godzin ciągłych opadów, by wiele rejonów na terenie diecezji sandomierskiej znów było zagrożonych podtopieniami, zalaniem poprzez małe rzeki, czy kanały wodne. Po fali upałów, gdy wydawało się, że tego lata woda już nie zagrozi terenom dotkniętym tegoroczną klęską, znów zawyły syreny ostrzegające o zagrożeniu powodziowym. Opady deszczu, padającego miejscami bardzo intensywnie, podniosły poziomy wód w rzekach i spowodowały postawienie w stan gotowości służby przeciwpowodziowe. Tereny, które dopiero co zostały uwolnione od powodziowych zalewisk po raz kolejny zostały podtopione. Ziemia nie przyjmuje wody, dlatego nawet mały deszcz powoduje, że czujemy się zagrożeni - tłumaczą mieszkańcy Sokolnik, u których na podwórkach pojawiła się znów woda. Podtopienia dotknęły na nowo okolice Budzisk, Wielowsi, Trześni i innych rejonów powodziowych.
Dość poważnie wyglądała sytuacja rankiem 28 lipca w miejscowościach Jeżowe, Błądki, Górka, Zagościniec i Cholewiana Góra, gdzie po obfitych, kilkunastogodzinnych opadach deszczu nieduża rzeka Jeżówka nie mogła pomieścić wzbierającej wody. - Niepokoiło nas to, że po ostatniej czerwcowej powodzi, gdy powstała wyrwa na umocnieniach rzeki nikt nie zajął się tą sprawą. Zaniedbano wiele spraw związanych z drożnością samej rzeki i jej dopływów. Teraz mocno popadało, bo lało cały dzień i całą noc, i znów mamy wodę w domach, nawet większą niż ta ostatnio - tłumaczy pani Kuziel z Jeżowego. Spiętrzona woda wdarła się na wiele posesji, zalewała piwnice i niektóre domostwa. Dziś szacujemy, że podtopienia dotknęły około 100 nowych gospodarstw. Na szczęście tutaj woda nie poczyniła tak wielkich szkód jak w innych rejonach diecezji, ale i te tereny obejmujemy działaniem naszej pomocy w stopniu, jaki będzie tylko konieczny - wyjaśnia ks. Bogusław Pitucha, dyrektor sandomierskiej Caritas.
Ks. Tomasz Lis (e-mail)