
Mijający rok okiem Pasterza Diecezji Sandomierskiej

Po prawie 10 latach ukazał się nowy Rocznik Diecezji Sandomierskiej pod redakcją ks. Krzysztofa Kidy wicekanclerza Kurii Diecezjalnej. Nowa pozycja zawiera niezbędne dane teleadresowe instytucji kościelnych w Polsce oraz informacje o parafiach i kapłanach pracujących w diecezji sandomierskiej. Jest kompendium wiedzy na temat historii i struktury Kościoła lokalnego liczącego 241 parafii tworzących 24 dekanaty. Do diecezji inkardynowanych jest 645 kapłanów.
Mijający rok był dla diecezji sandomierskiej rokiem doświadczenia powodzi, która dotknęła znaczne jej tereny, był także rokiem wielu inicjatyw duszpasterskich i ewangelizacyjnych. Ostatnie dni kalendarzowego roku sprzyjają podsumowaniom i bilansom w różnych wymiarach, w tym także w wymiarze wspólnoty Kościoła lokalnego.
- Proszę księdza biskupa, w lipcu minął rok pasterzowania Jego Ekscelencji w naszej diecezji, jak przedstawia się jej obraz?
Nie tak odległe są czasy, kiedy jadąc z Warszawy czy Białegostoku do Sandomierza, pytałem się towarzyszącego mi księdza czy to już diecezja sandomierska. Główną lekturą był wówczas stary rocznik diecezjalny, który studiowałem w samochodzie i w domu. Dzisiaj znajomość diecezji jest nieco lepsza. To również owoce wizytacji duszpasterskiej parafii, jaką prowadzimy z ks. bp. Edwardem Frankowskim: spędzamy w wizytowanej parafii średnio dwa dni, mając do dyspozycji relacje przygotowane wcześniej przez współpracowników. Obok pobytu w kościele czy na plebanii, odwiedzamy urząd gminy, szkoły, chorych, rodziny księży i sióstr zakonnych. To bardzo pomaga w zapoznawaniu się z rzeczywistością diecezjalną.
- W czerwcu Rok Kapłański zakończył się beatyfikacją ks. Jerzego Popiełuszki, kapłana symbolu, ale równocześnie obserwujemy ciągle podważanie autorytetu kapłana i Kościoła, gdzie tkwi problem?
W diecezji sandomierskiej jest wielu wspaniałych kapłanów, pobożnych i ofiarnych. Jestem im bardzo wdzięczny za wszystko, co robią. Jestem im wdzięczny za ogromną życzliwość, jakiej doświadczam przy różnych okazjach. W szeregach kapłańskich zdarzają się również osoby z problemami, wynikającymi głównie z ludzkiej ułomności. Czasami zwracamy zbyt małą uwagę na pogłębianie swojej duchowości i wiedzy, szybko się zniechęcamy albo mówimy od razu, że coś się nie może udać. A kto stoi w miejscu ten się cofa. To wszystko kształtuje wizerunek kapłana. Są oczywiście środowiska, które tradycyjnie przejawiają wrogość do Kościoła. Tak zawsze było i będzie. Myślę, że zamiast je krytykować powinniśmy być coraz bardziej dynamiczni w pracy nad sobą i w działaniach duszpasterskich. Ksiądz ma być przede wszystkim pasterzem. Dlatego bardzo się cieszę, że w tym roku udało się wprowadzić w diecezji sandomierskiej 10-letni cykl formacji po święceniach kapłańskich, i że odbyły się pierwsze egzaminy proboszczowskie i wikariuszowskie. Moją wielką radością jest również to, że przełamaliśmy tendencję spadkową, jeżeli chodzi o ilość kandydatów do Seminarium Duchownego. Myślę, że przyczyniła się do tego całoroczna akcja powołaniowa prowadzona w szkołach i parafiach przez grono wykładowców i alumnów Seminarium. Musimy pomagać młodym ludziom w odkrywaniu ich powołania do kapłaństwa i życia zakonnego. To jest również jeden z obowiązków księży pracujących w parafiach.
- Miniony rok nie był łatwy dla naszej Ojczyzny, którą dotknęło wiele ciężkich chwil. Jak te wydarzenia wpłynęły na wspólnotę Kościoła?
Diecezja Sandomierska jest częścią Kościoła w Polsce. Razem z innymi wierzącymi w naszej Ojczyźnie dzieli ich radości i smutki. Przeżywaliśmy więc boleśnie katastrofę Smoleńską, w której zginął Prezydent Rzeczypospolitej i tylu wspaniałych ludzi. Muszę przyznać, że na szczeblu samorządowym odczuwamy ich brak, bez względu na to, do jakiej formacji politycznej należeli. W związku ze sprawą krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego wprowadziłem w diecezji każdego 14. dnia miesiąca nabożeństwa ku czci Krzyża świętego, podczas których głoszone są konferencje wyjaśniające rolę i symbolikę tego znaku zbawienia.
- Diecezję sandomierską nawiedziła dwukrotnie powódź. Kościół lokalny włączył się bardzo aktywnie w pomoc poszkodowanym. Jaki był oddźwięk tego zaangażowania?
Przeżywany obecnie okres Bożego Narodzenia, w którym Kościół pochyla się nad tajemnicą wcielenia Bożego Syna i Jego przyjścia na świat w ludzkiej naturze. To nam przypomina, że człowiek, jako osoba jest o wiele cenniejszy niż to, co posiada, czy to, co może wytworzyć. Diecezja Sandomierska dała temu wyraz od pierwszej chwili powodzi. Caritas Diecezji Sandomierskiej, wielu kapłanów i tysiące wiernych świeckich zaangażowało się w niesienie pomocy poszkodowanym. Tak jest do dnia dzisiejszego, bo przecież tysiące ludzi odczuwa nadal skutki powodzi. Razem z grupą kapłanów, sióstr zakonnych i świeckich podjęliśmy działania mające rozbudować wolontariat. Zgłosiło się sporo ludzi w różnym wieku, które przechodzą obecnie formację. Niezależnie od tego planujemy zebrać w najbliższym czasie osobiste wspomnienia poszkodowanych, ratowników i wolontariuszy, fotografie oraz materiały prasowe dotyczące tragicznych dni powodzi. Zostaną one wydane drukiem, żeby nie zaginęła pamięć o ludzkim cierpieniu i solidarności. A życzliwości doświadczaliśmy z wielu stron.
- W diecezji powstają Centra Pomocy Rodzinie, czego rodzina może oczekiwać od takiego Centrum?
Razem z Biskupem Edwardem Frankowskim i Wydziałem Duszpasterstwa Kurii Diecezjalnej zabiegamy o utworzenie tych centrów już od roku. Czym jest Centrum i jak bardzo może pomóc rodzinie, świadczy przykład Tarnobrzegu, gdzie dzięki zaangażowaniu księży i świeckich takie Centrum zafunkcjonowało, jako pierwsze, oferując pomoc duchową, prawną, psychologiczną, pedagogiczną oraz w zakresie przygotowania do małżeństwa. Bardzo zależało mi na tym, żeby podobne Centrum powstało również w Sandomierzu, stolicy diecezji i wkrótce, 9 stycznia, to marzenie się spełni. Wiele mówi się o kryzysie rodziny, o trudnościach, na jakie napotyka, więc troska o nią jest absolutnym priorytetem. Przypominał o tym Sługa Boży Jan Paweł II i stale zwraca na to uwagę ojciec święty Benedykt XVI. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby Centra pomocy rodzinie powstały w każdym dekanacie.
- Jakie są plany na nadchodzący rok?
Będziemy kontynuowali działania duszpasterskie prowadzone w bieżącym roku i nawiązujące do ogólnopolskiego programu duszpasterskiego. Ponadto 6 stycznia, w Uroczystość Objawienia Pańskiego rozpoczniemy w diecezji Rok Kardynała Adama Kozłowieckiego związany z 100. rocznicą jego urodzin. Ten wielki misjonarz Afryki i więzień obozów koncentracyjnych urodził się na terenie obecnej diecezji sandomierskiej. Poprzez różne inicjatywy, a jest pośród nich nawet mecz piłkarski Polska - Zambia, chcemy przybliżyć wszystkim postać kardynała Kozłowieckiego. Jednym z celów jest również rozbudzenie zainteresowania pracą misyjną. Diecezja sandomierska liczy 645 kapłanów, lecz misjonarzy mamy zaledwie kilkunastu. Myślę, że jest w tej dziedzinie sporo do zrobienia. Chcę, żeby idea pracy misyjnej była żywa wśród księży i ludzi świeckich. Kościół jest przecież ze swojej natury misyjny. Zresztą, kto jeśli nie misjonarze przynieśli na nasze polskie ziemie chrześcijaństwo przed tysiącem lat. Mamy więc do spłacenia dług wdzięczności. Nawiasem mówiąc, właśnie świeccy przejawiają ogromne zaangażowanie w organizację Roku Kardynała Kozłowieckiego. Bardzo ciekawie zapowiadają się także przyszłoroczne Dni Cyrylometodiańskie, będące swoistym oknem na chrześcijaństwo tradycji wschodniej, mnie osobiście bardzo bliskie. Myślimy również o przeprowadzeniu w Sandomierzu rekolekcji ewangelizacyjnych. Poza tym liczę na pomysły z różnych stron: od księży, świeckich i sióstr zakonnych, od władz samorządowych i grup zawodowych.
- Każdy na nowy rok snuje jakieś marzenia, układa jakieś plany, czy ksiądz biskup sprecyzował już jakieś?
Chcę żeby w diecezji sandomierskiej urzeczywistniała się prawdziwa komunia pomiędzy wszystkimi, którzy tworzą nasz Kościół lokalny. Wymaga to od każdego z nas wielu wyrzeczeń, pokory i otwartości. Wymaga odkrycia swojego miejsca i roli w Ludzie Bożym. Wtedy będziemy autentycznymi świadkami Chrystusa i nasze świadectwo będzie przynosiło owce. Osobiście marzę również o tym, żebyśmy byli w stanie kontynuować prace konserwatorskie w katedrze po zakończeniu restauracji fresków bizantyjskich w prezbiterium. Są one czymś wyjątkowym w skali ogólnopolskiej ale również pozostałe części bazyliki katedralnej wymagają pilnych prac. Mamy obowiązek troszczyć się o ten Dom Boży i nie możemy utracić niczego ze wspaniałego dziedzictwa kultury, jaki zostało nam powierzone.
Z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem, ordynariuszem Diecezji Sandomierskiej rozmawiał ks. Tomasz Lis.