
Tarnobrzeska rocznica Powstania Styczniowego

Mszą św. koncelebrowaną przez o. Krzysztofa Parola OP, ks. Michała Józefczyka, pod przewodnictwem ks. Jana Biedronia, rektora Wyższego Seminarium Duchownego rozpoczęły się tarnobrzeskie obchody 150 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Uczestnicy zgromadzili się w miejscu szczególnym - kaplicy domowej zamku dzikowskiego. Stąd bowiem w czerwcu 1863 r. wyruszył wraz z oddziałem Juliusz Tarnowski, który parę dni później poległ w bitwie pod Komorowem. W intencji jego i wszystkich poległych powstańców wraz z duchownymi modlili się przedstawiciele władz miasta, instytucji oraz tarnobrzeżanie, którym bliska jest pamięć bohaterów ich miasta.
Powstanie styczniowe zakończyło się militarną klęską ale odniosło zwycięstwo w sercach Polaków - powiedział w kazaniu bp sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. - Obroniło i umocniło polską tożsamość, której integralną częścią była i pozostaje nadal wiara oraz wyrastające z niej wartości. Nie można zapominać, że carski terror wymierzony był w jednakowej mierze w działalność niepodległościową i w Kościół katolicki. W szeregach powstańców walczyli święci Albert Chmielowski i Rafał Kalinowski oraz świątobliwy Romuald Traugutt. Dzisiaj także musimy troszczyć się o naszą narodową suwerenność i duchową tożsamość - zaznaczył bp Nitkiewicz. - Dla niektórych wydaje się to niepotrzebne, zbyteczne czy wręcz szkodliwe, opóźniające europejską integrację. Nie może więc dziwić to, że ci sami ludzie podważają sens obchodów rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Nie ulegajmy ich sugestiom i podszeptom. Polska będzie suwerenna i silna jeżeli zachowa swoje wspaniałe duchowe, kulturalne i materialne dziedzictwo. Jeżeli będzie budowała na nim swoją przyszłość. Ono nas łączy, umacnia narodową wspólnotę i może być powodem słusznej dumy - podkreślił hierarcha na zakończenie.
Postać Juliusza Tarnowskiego oraz okoliczności wybuchu powstania styczniowego przybliżył zebranym w sali sejmowej dr Adam Wójcik, dyrektor Muzeum Historycznego miasta Tarnobrzega, organizatora uroczystości.
Juliusz Tarnowski był synem Gabrieli z Małachowskich i Jana Bohdana Tarnowskich. Wybuch powstania zastał go we Włoszech, dokąd udał się po zakończeniu nauki w słynnej szkole rolniczej w Hohenheim. Po przybyciu do Polski przystąpił do oddziału dowodzonego przez płk. Zygmunta Jordana,. W zamyśle miała to być tzw. Złota Legia, złożona głównie z młodych przedstawicieli rodzin szlacheckich i arystokratycznych. Znaleźli się w niej również mieszkańcy Tarnobrzega, głównie rzemieślnicy, jak m.in. polegli 20 czerwca 1863 r. w bitwie pod Komorowem kowal Stanisław Zdebski, czy organista Franciszek Uchański.
Ciało Juliusza sprowadzone do Dzikowa, spoczęło w kryptach rodzinnych w kościele ojców dominikanów w Tarnobrzegu. Na pamiątkę bohaterskiej śmierci rodzina ufundowała okazały sarkofag znajdujący się w prezbiterium Sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej.
Marta Woynarowska (e-mail)