
Niezwykłe świadectwo wiary w ostrowieckiej świątyni

W parafii NMP Saletyńskiej w Ostrowcu Św. dnia 11 listopada na zaproszenie parafialnej Rady Duszpasterskiej, gościł Zygmunt Romanowski. Zaproszony gość na każdej Mszy świętej modlił się i dawał świadectwo, a po wieczorowej Eucharystii licznie zebrani wierni mogli wysłuchać koncertu w jego wykonaniu. Zygmunt Romanowski nie wie, ile dokładnie ma lat i czy jego korzenie są polskie, czy też nie. Nie zna także swoich rodziców. Wie, że do życia powołał go Bóg, któremu jest wdzięczny za wszystkie dary i koleje życia. Dziś w kościołach, domach dziecka, szpitalach, domach pomocy społecznej, więzieniach i innych placówkach całego kraju dzieli się świadectwem swojego niezwykłego życia. - Zostałem prawdopodobnie porzucony przez rodziców i to wówczas, kiedy najbardziej potrzebowałem ich miłości, wsparcia, opieki. We wczesnym dzieciństwie przebyłem nieuleczalną chorobę - wirusowe zapalenie rogów przednich rdzenia kręgowego. Doszło do paraliżu rąk i nóg na okres prawie trzech lat. Musiałem być wtedy podłączony do urządzeń podtrzymujących życie. Były to m.in. sztuczne płuca, które pomagały mi oddychać, aby nie doszło do samouduszenia, wprowadzono mi także rurki do żołądka, przez które podawano pokarm, gdyż nie potrafiłem samodzielnie połykać. Groziło mi także, że nigdy nie będę mówił, ponieważ odłączenie aparatury, abym mógł uczyć się mówić, zagrażało życiu. Najistotniejsza była dla mnie świadomość, że Bóg jest ze mną - mówił do zgromadzonych niezwykły świadek wiary. W jego słabości mocą był i jest Bóg. I aby mocniej mu to uświadomić, cofnął nieuleczalny metodami ludzkimi paraliż, pozostawiając jedynie niedowład lewej nogi. - Jesteśmy Panu Bogu wdzięczni za to, że w Roku Wiary mieliśmy okazję spotkać tak niezwykłego człowieka i posłuchać świadectwa jego życia z Bogiem - mówili parafianie poruszeni historią Zygmunta.
Mirosława Bury