S. mgr lic. Agnieszka Szymańska CSNJ
Boże Ciało - czas adoracji
Czas Bożego Ciała to przedłużenie Wieczernika, tej bezkrwawej ofiary Jezusa Chrystusa, który z miłości do Ludu zostaje z nim pod postacią chleba i wina. Jest to także czas, który zwraca nasze myśli w kierunku szczególnego sposobu oddawania czci Najświętszemu Sakramentowi jakim jest adoracja. Czyż nie są to przepiękne chwile adoracji, gdy możemy się wpatrywać w naszego Pana tak cichego, ukrytego, który kroczy z nami w trudnej wędrówce naszego życia. Pan jest blisko, jest z nami - to jedno z pięknych przesłań Uroczystości Ciała i Krwi pańskiej.
W tych kilku poniższych słowach zapraszam do podjęcia refleksji nad naturą adoracji, na kilka chwil zatrzymania się lub wędrówki ze wzrokiem utkwionym w Najświętszy Sakrament.
Może znacie te przedziwne chwile adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Na ołtarzu Jezus ukryty w Hostii, w zdobnej monstrancji, wokoło cisza, czasami zapach kadzidła, czasami jakieś modlitewne szepty, zwierzenia? Adoracja...
Przedziwne
Okruszek Chleba
rozmowa cichych spojrzeń
Nie mam sił
Nic
Wiara
Okruszek Chleba
potrafi ze mną płakać
Sił - nie mam
Ty
Wiara
Nie chcę odejść
Okruszek Chleba
i całe moje życie
w Tobie tyka.
Adoracja polega właściwie tylko na wpatrywaniu się w siebie zakochanych. Minuty mijają i nie dzieje się dla oka ludzkiego kompletnie nic. Siedzę patrzę, to zamykam oczy, to otwieram. Myśli to przychodzą to odchodzą.
Czego można się nauczyć przez to wpatrywanie się w tajemnicę Eucharystii, przez to, wydawałoby się, ślęczenie? Co chce powiedzieć nam Jezus - nasz Pan - przez tą milczącą obecność?
Pana Jezusa obecnego w białym chlebie, najczęściej nazywamy ukrytym. "O mój Jezu w Hostii skryty" śpiewamy w naszych Kościołach. I właśnie tej prawdy chce nas nauczyć nasz Boski Mistrz - ukrycia. Jezus w Eucharystii całkowicie pozbawił się widzialnej chwały, każdy może zrobić z Nim co zechce. Może zgiąć kolana i chwalić, a może i ... podeptać. Nie będzie piorunów, kar. Bóg mocny - wielki Pan - stał się malutki, mieści się w dłoniach człowieka, powierza się jego woli i miłości.
To najtrudniejsza prawda, jaką chce nas nauczyć Bóg, najtrudniejsza lekcja prostoty, pokory i małości. Pan Jezus powołuje nas, abyśmy naśladując Jego ukrycie w Hostii, też tak jak On, stawali się maleńcy. Maleńcy to znaczy nie dopominający się swoich praw, nie szukający pochwał, nie pracujący dla sukcesu. Byli po prostu ewangelicznymi nieużytecznymi sługami. Takie ukrycie to nic innego jak franciszkańska realizacja ubóstwa. Ubogi Pana to ten, który oczy wpatrzone ma wyłącznie w Boga. Od Niego całkowicie uzależniający swoje życie, polegający na Nim z tą świadomością, że wszystko otrzymuje od dobrego Ojca, a sam stanowi małe nic i co więcej cieszy się z tej małości, która jest przyczyną obdarowania.
Człowiek "ukryty w Bogu z Chrystusem" (Kol 3, 3) jest bardzo zwyczajny. Nikt nie zna tajemnic Jego duszy i bogactwa, które Go przepełnia. Jest po prostu z jednej strony normalny wśród tysięcy, ale jednak piękno, które w nim dojrzewa promieniuje na innych, zmieniając całkowicie świat, w którym żyje. I znowu nie ma tu żadnych nadzwyczajności. Owszem, cuda dostrzec można tylko okiem wiary, jak okiem wiary oglądamy Boskie Oblicze naszego Pana.
Ludzie dzisiejszych czasów boją się ciszy, w której można zanurzyć się podczas adoracji, gonią, hałasują, dopominają się słusznych praw, biją się o swoje, rozpychają łokciami. Chcąc naśladować Jezusa Ukrytego musimy zgodzić się na przegraną, wyśmianie, policzek. Nikt nie dostrzeże piękna, które w nas będzie się rozwijało - bo to jest właśnie ukrycie. Kiedy jednak rozkwitnie w nas miłość Boża, przyjdą do nas ci zagonieni ludzie, sfrustrowani, o dziwo przegrani, niezadowoleni z własnej chwały.
Nie róbmy wtedy nic - tylko bądźmy mali i zaprowadźmy ich do ogrodu adoracji, gdzie wzrośliśmy.
Nadesłane artykuły opublikowane w serwisie internetowym są własnością autorów.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.