Bł. ks. Antoni Rewera
Nauka o codziennym rozmyślaniu kapłana
wygłoszona w Darominie dn. 14 czerwca 1938 roku
"Będę rozmyślał w sprawiedliwościach Twoich
(Panie), albowiem błogosławiony mąż, który w zakonie
Pańskim rozmyśla we dnie i w nocy" Ps XVIII.12 i I. 1-2
Kochani Bracia Kapłani!
Zdawałoby się, że przeznaczenie na dzisiejsze zebranie nasze przez Władzę diecezjalną tematu o codziennym rozmyślaniu kapłana jest zbędnym, albowiem wszyscyśmy powinni doniosłość tego przedmiotu rozumieć i bez niego się nie obywać. Władza jednak, jako poczuwająca się do odpowiedzialności wielkiej przed Panem Bogiem za dusze kapłanów i wiernych przez nich prowadzonych uważała, że należy się tym przedmiotem zająć, nad nim się szczerze zastanowić, aby życie duchowe w każdym dekanacie, a przez to i w diecezji całej podnieść, aby wobec tego czesnych groźnych dla Kościoła czasach mieć kapłanów przyobleczonych w zbroję Bożą, zdolnych do walki z tego czesnymi wrogami królestwa Chrystusowego.
Ja tak myślę i sądzę, że i Wy Kochani Kapłani, tak samo na tę sprawę się zapatrujecie. Przy obopólnym zapatrywaniu się na ten temat starajmy się nim w imię Boże zająć, aby się zamierzenia naszej zwierzchności ziścić mogły.
Przedmiot o rozmyślaniu podzielę na kilka punktów, a mianowicie:, co to jest rozmyślanie? Komu ono potrzebne, a komu niezbędne? Jak je odprawiać należy? I ile czasu na nie przeznaczyć?
I. Rozmyślanie jak samo to słowo pokazuje jest to rozważanie czegoś, zastanawianie się, nad czymś, przemyśliwanie nad czymś. Rozmyślanie, o które nam chodzi jest to modlitwa myślna, różna od modlitwy ustnej, ale podobnie jak ona polegająca na rozmowie z Bogiem. Rozmyślanie, jako rozmowa z Bogiem jest to wpatrywanie się w Pana Boga, jest wnikaniem w prawa Jego i w ogóle w prawdy wieczne, aby się niemi oświecać, ożywiać, zapalać, oczyszczać, poprawiać, doskonalić, uświecać. Tym jest rozmyślanie. Nie jest ono tylko badaniem naukowym rzeczy Bożych, rozumowaniem o nich, ani nauką rzeczy Bożych. Jakie czynniki działają w rozmyślaniu? Działają cztery a mianowicie: pamięć, rozum, serce i wola, czyli wszystkie władze człowieka. Co na to wychodzi, że rozmyślaniem nie można się zająć częściowo, połowicznie, lecz że jest ono sprawą całego człowieka.
a) Jaka jest rola pamięci w rozmyślaniu? Jej rola zależy na przypominaniu sobie wszystkiego, co wiemy o danej tajemnicy, o danej prawdzie albo o tym wydarzeniu stosownie do tego, co stanowi treść rozmyślania, - kto tu, zatem mówi lub działa, kiedy i wśród jakich okoliczności.
b) Dalej, jaka jest rola rozumu? Jego zadaniem jest rozważać, co jest uwagi godne w tej lub innej tajemnicy, w tym zdarzeniu, w tej prawdzie oraz jakie wynikają dla nas powinności, - jakie pobudki winny nas skłonić do spełnienia tychże, - jak się je dotąd spełniało, - co się ma czynić na przyszłość, - jakich środków się chwycić, - jakie przeszkody usunąć, - jakich pokus unikać? To wszystko należy przejść za porządkiem przechodząc od jednej rzeczy do drugiej.
c) Jaka następnie rola serca? Serce ma obudzać w sobie uczucia stosownie do przedmiotu i usposobień duszy mianowicie: akty wiary, ufności, zgadzania się z wolą Bożą i oddania się Panu Bogu, akty wdzięczności, pokory, żalu itp. Uczucia te mogą się budzić łatwo a mogą i trudno. Jeżeli łatwo powstają, trzeba je zatrzymywać by wnikały w duszę, a jeżeli powstają z trudnością trzeba przedstawić sercu pobudki a równocześnie prosić Pana Boga, by zesłał promień łaski.
d) Jaką wreszcie w rozmyślaniu odgrywa rolę wola? Otóż z rozważania rozumu i uczuć serca winny wypływać postanowienia woli, o co najgłówniej chodzi. (Pożytek z rozmyślania). Te postanowienia woli trzeba robić już to w ciągu samego rozmyślania, już przy końcu każdego punktu. A jakie one mają być, aby rozmyślanie wpływało na nasze życie? Winny być: a) oparte na silnych pobudkach; b) pokorne tj. połączone z nieufnością we własne siły, a z ufnością w pomoc Bożą; c) nie ogólnikowe, ale szczegółowe; d) nie liczne, lecz; e) praktyczne tj. zastosowane do życia i na dzień dzisiejszy lub na czas krótki powzięte. Tak np., że tego a tego będę unikał, że się tak a tak zachowam, że tę przykrość dla miłości Pana Jezusa zniosę, że sobie to a to umartwienie zadam, że ten lub inny akt cnoty spełnię.
Tutaj trzeba zauważyć, że najlepiej rozpoczynać od małych rzeczy i te starać się spełniać, a potem powoli wziąć się do większych. Na końcu rozmyślania należy zebrać wszystkie postanowienia jakby w bukiet, jaki, potem podziękować Panu Bogu, że nam pozwolił modlić się i dał nam łaskę modlitwy; następnie upokorzyć się i prosić o przebaczenie za błędy popełnione i roztargnienia; owoc zaś rozmyślania złożyć w ręce Najświętszej Maryi Panny, prosząc o Jej błogosławieństwo. Powstawszy z rozmyślania zapamiętać jakieś słowo z Pisma św., by sobie je w ciągu dnia wciąż przypominać.
Św. Ignacy Loyola radzi zakończyć rozmyślanie prostą, ale gorącą rozmową duchowną, zwróconą bądź do Boga Ojca, bądź do Pana Jezusa, do Matki Boskiej lub którego ze Świętych, a to dla uproszenia sobie łaski potrzebnej do spełnienia powziętych postanowień. Dobrze też dołączyć modlitwę ustną "Ojcze nasz", "Zdrowaś Maryjo", "Duszo Chrystusowa poświęć mnie". Za każdym razem zrobić krótki rachunek sumienia, jak odprawiło się rozmyślanie. W ciągu dnia zaś należy czuwać, by nie utracić jego owoców. Taką jest metoda św. Ignacego. Można i innej się trzymać, byle rozmyślanie odprawić. Nie chodzi, bowiem o sposób, byle korzyść była. Nie o drogę idzie, ile o jej kres. Tą korzyścią, tym kresem to nabycie większej miłości i gorliwości w służbie Bożej.
Ważną jest rzeczą, by rozmyślanie poprzedzić przygotowaniem, a to jest: najdalsze, bliższe i najbliższe. Można by je przyrównać do strojenia instrumentu przed grą. Co to znaczy przygotowanie najdalsze? Jest to oczyszczenie duszy z grzechów, trzymanie zmysłów na wodzy i wyobraźni, uspokojenia serca z uczuć i pragnień ziemskich. Usuwanie, zatem przeszkód to najdalsze przygotowanie. Po tym idzie bliższe przygotowanie, które zależy na przygotowaniu przedmiotu rozmyślania zawczasu i obmyśleniu naprzód, jakie się ma z niego wyciągnąć korzyści. A zatem najlepiej to zrobić z wieczora i o tym myśleć, gdy się idzie spać, a po przebudzeniu z rana zaraz je sobie przypomnieć i wzbudzić odpowiednie uczucia. Wreszcie najbliższe zależy na tym, by się przed rozpoczęciem rozmyślania stawić w obecności Pana Boga, złożyć Mu najgłębszą cześć, ofiarować to rozmyślanie i sprawy dnia całego na chwałę Bożą, wyznać swoją niegodność oraz słabość i nieudolność, by mówić do Boga i prosić Go o światło za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa, Anioła Stróża, swojego Patrona.
Rozpoczynając rozmyślanie mianowicie, gdy przedmiotem jego jest jakieś zdarzenie z życia Pana Jezusa, wyobrazić sobie naprzód obraz tego zdarzenia tak jakoby się w oczach naszych powtarzało, co nazywają "ułożeniem miejsca". Gdyby np. było rozmyślanie o Narodzeniu Pana Jezusa przedstawić sobie, że się jest w stajence betlejemskiej, że się widzi Dzieciątko Boże na łonie Najświętszej Maryi Panny. Obok Niej św. Józefa, dalej zaś pastuszków i Aniołów. Gdy przedmiotem rozmyślania jest śmierć wtedy należy wyobrazić sobie trumnę lub grób otwarty. Jeżeli się rozmyśla jakieś słowa Zbawiciela, to trzeba się przenieść duchem pomiędzy uczniów Jego i słuchać Jego słów tak jak gdyby w tej chwili z Boskich ust wychodziły. Następnie należy poprosić o łaskę szczególną, jaką pragnie się otrzymać w tym rozmyślaniu. Te dwa punkty stanowią wstęp do medytacji, czyli t. z. preludia.
II. Teraz zastanówmy się nad tym, komu potrzebne rozmyślanie? Nie ulega wątpliwości, że jest ono potrzebne każdej duszy katolickiej, pragnącej swego dobra duchowego. Jeżeli zaś chodzi o kapłanów to tym bardziej jest ono dla nich owszem niezbędnie potrzebne. Twierdzę to, opierając się na własnym doświadczeniu, ale co ważniejsze na powadze świętych doktorów i mistrzów życia duchowego, na praktyce wszystkich seminariów duchownych i zgromadzeń religijnych, i zdań świętych, którzy twierdzą, że rozmyślanie utrzymuje życie duszy podobnie jak pokarm materialny utrzymuje życie ciała. Gdy się nad to weźmie pod uwagę osobę i posłannictwo kapłańskie to tym bardziej dochodzi się do przekonania, że on bez rozmyślania żadną miarą obejść się nie może, gdyż bez niego nie mógłby wcale wypełniać obowiązki swego stanu, aby zarazem zbawił duszę swoją. On, bowiem jak wiadomo pełni tak wielki, tak święty urząd pośrednika między ludźmi a Bogiem, on zamiast Chrystusa poselstwo do ludzi sprawuje, on drugi Chrystus, potrzebuje, zatem pomocy boskiej do spełnienia swego zadania. Sam z siebie nie może czynności wynikających z jego dostojeństwa spełniać świątobliwie, tak jak ono tego wymaga. Albo zrobi je źle, albo nie zrobi tego, co zrobić powinien. W obydwóch tych razach wieczna zguba dusz będzie skutkiem jego niedbalstwa, zaślepienia lub nieświadomości.
Aby tego nieszczęścia uniknąć trzeba pomocy Bożej, światła Bożego do oświecenia siebie i innych szukać u Pana Boga. Środkiem najskuteczniejszym po temu jest rozmyślanie. Ani w konfesjonale, ani na ambonie, ani przy ołtarzu, ani przy łożu chorego nie da sobie rady, jeżeli nie będzie człowiekiem modlitwy, rozmyślania. To też kapłan świątobliwy w swych rozmaitych czynnościach przyczynia chwały Panu Bogu i zbawieniu dusz przez rozmyślanie. Z chwilą zaniechania tego ćwiczenia świętego straci swą świątobliwość, bo pozbawiony światła z wysoka nie mając gorliwości, namaszczenia, pobożności już nie idzie drogą doskonałości, lecz wlecze się z trudnością w towarzystwie oziębłych, a z czasem i występnych. Stąd nie dziw, że św. Teresa, ten wielki wzór rozmyślania, jak ją nazywa św. Alfons, wyrzekła te energiczne słowa: "Ten, który opuszcza rozmyślanie nie potrzebuje szatanów, aby go popychali do piekła; sam przez się dąży do niego". Św. Alfons powiada, że jest to moralnym niepodobieństwem, by ten, kto nie rozważa prawd Bożych nie wpadł w grzech śmiertelny i konsekwentnie kazał w spowiedzi zalecać kapłanom praktykę modlitwy myślnej:, "bez, której niesłychanie trudną jest rzeczą być dobrym kapłanem". Św. Karol Boromeusz nie chciał święcić takiego alumna, co nie miał wprawy w tej praktyce. A jeżeli św. Wincenty a Paulo twierdził, że kapłan mąż modlitwy jest najzupełniej zdolny do służby Bożej, to tym samem dał do zrozumienia, że kapłan niebędący mężem modlitwy nie może być zdolnym do tej służby.
III. Po tym wszystkim, com powiedział, należy mi podać jeszcze szkic tego, jak należy odprawiać rozmyślanie, aby zrozumieć, że nie jest ono rzeczą zbyt trudną, jak to się niektórym kapłanom wydaje. Myślę, że i wszelkie wymówki pod tym względem są nieuzasadnione. Rozmyślanie zasadniczo zawiera trzy części: przygotowanie, rozmyślanie i zakończenie.
a) Przygotowanie tzn. najbliższe polega na trzech aktach: wiary, upokorzenia i prośby. Najpierw akt wiary w obecność Pana Boga mniej więcej tych słowach wyrażony: "Mój Boże, wierzę, że tu jesteś obecny, uwielbiam Cię z całego serca". Akt upokorzenia i skruchy: "Panie ja winien bym się teraz znajdować w piekle za me grzechy; - o Dobroci nieskończona żałuję z całego serca za to, żem Cię obraził". Akt prośby: "Mój Boże! Z miłości ku Panu Jezusowi i Matce Najświętszej racz mnie oświęcić w tej modlitwie i spraw, żeby była dla mnie pożyteczna". Następnie można odmówić "Zdrowaś Maryja", aby wyprosiła światło, którego potrzebujemy. Można też w tym celu westchnąć do św. Józefa, do Anioła Stróża lub św. Patrona. Mają być te akty krótkie, ażeby więcej czasu obrócić na rozmyślanie.
b) Rozmyślanie. Do rozmyślania, przynajmniej w początkach, używać książki zatrzymując się na miejscach bardziej wzruszających serce. Św. Franciszek Salezy mówi, że w tym należy naśladować pszczoły, które się zatrzymują na kwiatku o tyle, o ile w nim miód znajdują, potem przelatują na inny.
c) Owoce rozmyślania są trojakie: uczucia, prośby i postanowienia. Kiedy się już rozważyło, jaką prawdę i gdy Bóg przemówił do serca, należy wtedy przemówić do Pana Boga, wyrażając Mu nasze uczucia, czyli akty wiary, dziękczynienia, pokory, nadziei, ale nade wszystko powtarzać akty miłości i żalu. Podług św. Tomasza z Akwinu każdy akt miłości zjednywa łaskę Bożą i raj. Tak samo rzecz się ma z aktem żalu. Oto przykłady aktów miłości: "Mój Boże kocham Cię nade wszystko - kocham Cię z całego serca - pragnę we wszystkim spełniać wolę Twoją. Dobroci nieskończona żałuję, żem Cię obraził". Drugim owocem jest prośba. Należy prosić Pana Boga o światło, jakiego nam potrzeba, o pokorę lub jaką inną cnotę, o śmierć szczęśliwą, o zbawienie wieczne, ale szczególnie o miłość i wytrwanie. A jeżeli dusza się znajdzie w stanie wielkiej oschłości wystarczy powtórzyć: "Mój Boże wspomóż mnie! Panie, zmiłuj się nade mną! O mój Jezu miłosierdzia!". Gdyby się nic innego nie zrobiło jak to, to i tak rozmyślanie będzie znakomite.
d)
Wreszcie trzeci owoc - postanowienia. Przed zakończeniem modlitwy myślnej trzeba zrobić postanowienia szczególne np. unikać tej a tej okazji, znieść tę a tę przykrość, poprawić się z tej lub z innej wady, jaka w nas istnieje.
IV. Zakończenie składa się również z trzech aktów:
a) Z podziękowania za otrzymane oświecenie
b) Z obietnicy zachowania zrobionych postanowień
c) Z prośby o łaskę wytrwania
Po tych aktach odmówić "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Maryja", by polecić Panu Bogu dusze czyścowe, Ojca św., biskupów, grzeszników, swoje rodziny i przyjaciół. Św. Franciszek Salezy radzi, by sobie zapisać jakąś myśl, która szczególnie zwróciła naszą uwagę w czasie rozmyślania, aby się nią w ciągu dnia posługiwać, do coraz lepszego wykonywania naszych spraw.
Wreszcie i ta okoliczność winna nas kapłanów pobudzić do codziennego rozmyślania przez pół godziny lub co najmniej przez kwadrans, że Benedykt XIV udzielił za to odpustu zupełnego raz w miesiącu w dniu dowolnie obranym przy zachowaniu zwykłych warunków odpustowych. Ten odpust można zaofiarować za dusze czyścowe.
Moje nieudolne przemówienie zakończę słowy Proroka, które winny zawierać nasze mocne, serdeczne i nieodwołalne postanowienie: Panie, Tyś powiedział - błogosławiony mąż, który w zakonie Pańskim rozmyśla we dnie i w nocy, otóż i ja chcę i pragnę być onym mężem błogosławionym i dlatego w obliczu Twoim wobec Matki Najświętszej Królowej Apostołów i kapłanów oraz świętych moich Patronów stanowię, że "Będę rozmyślał w sprawiedliwościach Twoich", abym mógł błogosławionymi uczynić; do towarzystwa błogosławionych zaprowadzić dusze wiernych Twoją Krwią przenajdroższą odkupionych. Ty zaś Panie, łaski dodaj, by moje postanowienie stało się czynem. Amen.
Nadesłane artykuły opublikowane w serwisie internetowym są własnością autorów.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.