Strona główna Czytelnia
Instytucje diecezjalne



BiskupiKuria DiecezjalnaSąd BiskupiStrona główna
• Bp sandomierski Krzysztof Nitkiewicz
• Bp pomocniczy Edward Frankowski
• Bp senior Wacław Świerzawski
• Kancelaria Kurii Diecezjalnej
• Wydziały Kurii Diecezjalnej
• Diecezjalne rady i komisje
Caritas Diecezjalana
(Strona własna)
Wiadomości
Kalendarium
DekanatyParafie
• Wyszukiwarka parafii
Sanktuaria 
Uczelnie i szkołyDomy rekolekcyjne
i domy kultury
Media diecezjalneMuzeum Diecezjalne
• Wyższe Seminarium Duchowne
• Instytut Teologiczny
• WZNoS KUL Stalowa Wola
• WZPiNoG KUL Stalowa Wola
• Katolickie Liceum i Gimnazjum
w Sandomierzu

• Katolickie Liceum i Gimnazjum
w Ostrowcu Świętokrzyskim

• Katolickie Gimnazjum i Liceum
w Stalowej Woli

• Katolickie Przedszkole i Szkoła
Podstawowa w Ostrowcu Św.

• Rodzina szkół imienia Jana Pawła II
• Centrum KEiFC Quo vadis w Sandomierzu
• Ośrodek TiFCh Augustianum w Radomyślu
• Ośrodek Formacyjny w Tarnobrzegu
• Dom Formacyjny w Gorzycach
• Katolicki Dom Kultury w Sandomierzu
• Katolicki Dom Kultury Arka w Racławicach
• Ośrodek Formacji Liturgicznej Zawichost
• Ośrodek Pomocy w Kryzysach Fundacji
Powrót w Zawichoście

• Pustelnia Złotego Lasu w Rytwianach
• Relaksacyjno-Kontemplacyjne Centrum
Terapeutyczne SPeS w Rytwianach
• Diecezja Sandomierska w Internecie
• Gość Niedzielny
• Kronika Diecezji Sandomierskiej
• Niedziela
• Studia Sandomierskie
Dom Księży Emerytów
Katolickie Centra Pomocy Rodzinie
Wydawnictwo Diec.
i Drukarnia
(Strona własna)
Fundacja "Serce bez granic" (Strona własna)
  

» CZYTELNIA » WYKAZ WEDŁUG AUTORÓW (111)   
M E N U

Według autorów

Według tytułów

Wyszukiwanie

Nowości wydawnicze



Główna Indeks



Nr strony



Wyszukiwarka ...




Ks. dr Zbigniew Kata

Dialogiczny wymiar duszpasterskiej posługi kapłana w nauczaniu Sługi Bożego Jana Pawła II

Od dnia przejścia do "domu Ojca" Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II trwa modlitwa Kościoła o wyniesienie go do chwały ołtarzy, a jednocześnie podejmowane są działania, których celem jest przekazanie papieskiego dziedzictwa następnym pokoleniom.

Te wszystkie przedsięwzięcia, jakkolwiek wartościowe i konieczne, nie zastąpią nigdy budowania żywego pomnika, którym jest nasza formacja duchowa w oparciu o świadectwo i niezwykłe bogactwo treści, jakie w licznych dokumentach i przemówieniach pozostawił po sobie papież Jan Paweł II.

Zakończony stosunkowo niedawno - w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 11 czerwca 2010 r. - Rok Kapłański ogłoszony przez Ojca świętego Benedykta XVI stanowił doskonałą okazję do wyrażenia przez prezbiterów wdzięczności Bogu za dar powołania, a tym samym do sięgnięcia zarówno po nauczanie obecnego Następcy św. Piotra, jak i jego poprzednika, odnoszące się do kapłaństwa. W naszych rozważaniach zwrócimy uwagę na jeden z aspektów papieskiego nauczania odnoszący się do potrzeby zastosowania - odkrytej na nowo na Soborze Watykańskim II, a wykorzystywanej bardzo szeroko przez Papieża-Polaka - metody dialogu w odniesieniu do duszpasterskiej posługi kapłana.

Na progu nowego tysiąclecia, w Liście apostolskim Novo millennio ineunte, Jan Paweł II nakreślił program duszpasterskiego działania Kościoła na najbliższe lata. Przypominając o konieczności dalszego otwierania się wierzących na dialog ekumeniczny, międzyreligijny i ze współczesną kulturą, Ojciec święty wyraził przekonanie, że również sam Kościół będzie stawał się coraz bardziej "domem i szkołą komunii". W przekonaniu Papieża autentyczność i skuteczność Kościoła jako partnera dialogu ad extra jest całkowicie zależna od intensywności i nieustannego pogłębiania dialogu ad intra. Tylko Kościół "żyjący wiarą i utwierdzony w wierze" może być "Kościołem prawdziwego dialogu"; tylko Kościół "zintegrowany wewnętrznie poprzez dialog" może prowadzić owocną rozmowę ze światem współczesnym "bez równoczesnego zagrożenia dla własnej tożsamości", a nadto "dialog wewnątrzkościelny może być zachętą i wzorcem" dla wszelkich innych rodzajów dialogu, w tym także dialogu społecznego i politycznego w naszej Ojczyźnie.

Według Jana Pawła II pluralizm teologiczny, strukturalny, liturgiczny, jurydyczny, pastoralny, duchowy i kulturowy nie sprzeciwia się jedności Kościoła, ale ukazując w pełni jego bogactwo i piękno stwarza wciąż nowe możliwości realizacji zasad tej samej Ewangelii przy wykorzystaniu różnych form i sposobów duszpasterskiego zaangażowania. Podstawę dialogu wewnątrzkościelnego stanowi prawda, że Kościół trwa w świecie jako sakrament wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem, jako jedna, wielka rodzina Boża mająca swe źródło w tajemnicy Trójcy Świętej, gdzie Duch Święty tworzy więzi wzajemnej komunii.

W niniejszym opracowaniu dialog wewnątrzkościelny oznacza "proces wzajemnego oddziaływania na siebie członków Ludu Bożego, którzy poprzez [szczerą] wymianę myśli i autentyczne świadectwo zmierzają do coraz pełniejszego odczytania i głębszego zrozumienia prawd wiary, oraz doskonalenia współżycia we wspólnocie Kościoła". Definicja ta wyraźnie mówi, iż podmiotem dialogu ad intra są wszyscy członkowie Kościoła katolickiego, zarówno hierarchia jak i laikat. Przedmiot dialogu obejmuje płaszczyznę doktrynalną (wymiana myśli) i płaszczyznę pragmatyczną (współdziałanie przy realizacji określonych przedsięwzięć).

Postulat uwzględniania różnicy w wewnętrznej tkance Kościoła postawiony przez Ojca świętego Jana Pawła II wskazuje na istnienie w nim sytuacji "duchowego pluralizmu". Zaakceptowanie idei pluralizmu, który jest znakiem czasu - nie tylko, gdy chodzi o wymiar społeczny dzisiejszego świata, ale też o wolność religijną i różnorodność religii - prowadzi do uszanowania wolności każdego człowieka. Charakteryzując fenomen pluralizmu w życiu Kościoła należy stwierdzić, że wymaga on wielkiej dojrzałości i ogromnego rozsądku od tych, którzy go uprawiają, bo inaczej może przekształcić się w chaos, a kiedy przekroczy dopuszczalne granice staje się "wachlarzem postaw antypatycznych" wobec wspólnych wartości. Biorąc to pod uwagę, pluralizm tak długo jest dobry i twórczy, jak długo biorący w nim udział chrześcijanie nie występują przeciw Ewangelii.

Papieska konstatacja, że tylko "Kościół zintegrowany wewnętrznie poprzez dialog może prowadzić" owocną rozmowę ze światem "bez równoczesnego zagrożenia dla własnej tożsamości", i że "dialog wewnątrzkościelny może być zachętą oraz wzorcem dla wszelkich" innych rodzajów dialogu jeden z polskich teologów popiera gorzkimi spostrzeżeniami z terenu rodzimej ekumenii, która - jak twierdzi - nie odnotowuje znaczniejszych postępów m. in. dlatego, że katolicy nie potrafią prowadzić dialogu wewnątrzkościelnego. Zaniedbania w tej dziedzinie są wielokształtne i wielostronne, ponieważ "wierni skarżą się na brak kontaktów z księżmi, do których nie znajdują dostępu", a i ci ostatni zbliżenia takiego ludziom świeckim nie ułatwiają. Z kolei księża ubolewają nad brakiem braterskiej wymiany ze swymi biskupami i czują się przez nich wręcz administrowani. W konsekwencji "nasze polskie 'duszpasterstwo zaopatrzeniowe', tak często traktujące wiernych jako przedmiot sakramentalizacji, eliminuje od podstaw szansę na dialog".

Taki obraz wewnętrznych relacji w Kościele jest być może przejaskrawiony, ale jego celem jest pobudzenie do organizowania struktur i różnych form kontaktów przełożonych z podwładnymi, gdzie mogłaby być wyrażana troska o wspólny dom, gdzie odbywałyby się zdecydowane rozmowy o trudnych sprawach bez obawy, że będą one postrzegane jako atak ad personam. Stworzenie takich możliwości może ponadto ustrzec od całkowitej obojętności lub otwartego sprzeciwu, czy buntu, tych, którzy nie mogą wyartykułować swoich rozterek, pytań i wątpliwości rodzących się w ich sercach i umysłach na kanwie prawdziwej troski o Chrystusowy Kościół.

Dialog, jako sposób rozwiązywania wewnętrznych konfliktów staje się dla Kościoła kategorycznym nakazem. W celu przezwyciężenia napięć i doprowadzenia do sytuacji, w której zwykłe spory nie szkodziłyby jedności, wszyscy wierni: duchowni i świeccy, powinni stanąć wobec prawdy słowa Bożego. Konfrontacja z nim ma na celu najpierw odrzucenie własnych i niekiedy bardzo subiektywistycznych zapatrywań na sprawy ogólno- i wewnątrz-kościelne. Później można rozpocząć mozolny, ale ubogacający proces poszukiwania tego, co prawdziwe i niezmienne, bo oparte na autorytecie Bożego Objawienia i jego autentycznej interpretacji. W tym kontekście przyjęcie Magisterium Ecclesiae staje się czynnikiem wewnątrzkościelnego pojednania. Sam zaś dialog prowadzony z wytrwałością i niekłamaną szczerością potęguje wysłuchiwanie wzajemnych opinii i obustronny szacunek.

Mówiąc o sposobie rozwiązywania doktrynalnych i duszpasterskich problemów rodzących się w łonie Kościoła, Sługa Boży Jan Paweł II odwołuje się do przykładu soboru apostolskiego. Według niego wszelkie trudności trzeba rozważać i rozwiązywać "w duchu modlitwy, kolegialności, wzajemnego zrozumienia, w uznaniu roli hierarchii, w jedności z Piotrem". Chodzi tu o permanentne modelowanie wewnętrznych struktur i form apostolskiej działalności Kościoła w duchu dialogu, obejmujących młodzież w szkołach katolickich, w ruchach apostolatu, w grupach katechetycznych, we wspólnotach kościelnych i w instytutach formacji do życia kapłańskiego, w teologii, w praktyce duszpasterskiej, w kaznodziejstwie i działalności charytatywnej.

Po tym nieco przydługim wstępie przejdźmy do ukazania specyfiki dialogu ad intra, której przejawem jest relacja przełożonych do podwładnych (biskupa do kapłana, proboszcza do wikariusza) i duchownych do świeckich.

W Kościele - z racji jego struktury hierarchicznej - podstawową formą zależności interpersonalnej jest relacja przełożonych do podwładnych. Wiemy, że władza jako taka potrzebna jest wszędzie tam, gdzie chcemy, by panował porządek. Stąd posłuszeństwo jawi się jako racjonalny czy też wynikający z racjonalnych przesłanek czynnik porządkowy, zapewniający ład we wspólnocie i koordynujący jej działalność dla dobra wspólnego. Uwzględniając powyższą zależność, niejako naturalnym wydaje się być przeświadczenie, że przełożony jest po to, aby wydawał polecenia, a podwładny po to, aby ich słuchał i wypełniał je. W społeczności kościelnej, oprócz względów ściśle jurydyczno-organizacyjnych i typowo funkcjonalnych, dochodzi jeszcze do głosu motyw nadprzyrodzony.

Mówiąc o władzy w Kościele Papież wyróżnia dwa jej oblicza, a mianowicie władzę hierarchiczną i zakonną. Autorytet hierarchiczny jest zakorzeniony w inicjatywie samego Boga oraz potwierdzony przyjęciem sakramentu i odpowiednim charyzmatem, natomiast władza przełożonych zakonnych mieści się zasadniczo nie w ruchu pionowym, zstępującym od Najwyższego Prawodawcy ku Kościołowi, lecz w płaszczyźnie horyzontalnej, jednoczącej siostry lub braci między sobą ze względu na ich wspólne dążenie do Boga na drodze rad ewangelicznych. My posłużymy się tutaj ogólnym, łączącym obydwa rozumienia, pojęciem władzy i autorytetu, w odniesieniu do relacji biskup-kapłan, proboszcz-wikariusz.

Zgodnie z nauczaniem Papieża różnego typu rady i zarządy tworzy się w Kościele po to, aby jeden człowiek - w tym przypadku przełożony - nie musiał sam dźwigać ciężaru odpowiedzialności, który często przerasta jego siły i możliwości, i aby w rozwiązywaniu określonych problemów przenikały się wzajemnie i ścierały ze sobą różne punkty widzenia, co rokuje nadzieję na lepsze i trafniejsze rozwiązania. W warunkach współczesnych, wymagających coraz liczniejszych specjalizacji i uzdolnień dla sprawnego kierowania różnymi dziedzinami życia, przełożeni nie są w stanie ogarnąć wszystkich uwarunkowań związanych z funkcjonowaniem danej wspólnoty. Jak zauważa K. Rahner niekiedy podwładni przewyższają swoich przełożonych wiadomościami i doświadczeniem w takiej czy innej dziedzinie. Stąd potrzeba szerokich konsultacji, dialogu i wsłuchiwania się w opinie podwładnych jest nieunikniona i nie przynosi to wcale ujmy przełożonemu; wręcz przeciwnie - znajomość ludzi, umiejętność wykorzystania ich zdolności, dobierania sobie dobrych doradców jest ich cennym przymiotem.

Przełożeństwo nie może być formą autorytarnego, despotycznego i nieograniczonego sprawowania władzy, ale powinno respektować zasadę ewangelicznej miłości. Zasada ta w stosunku do podwładnych wiąże się z poszanowaniem wolności osobistej i godności każdego człowieka oraz budowaniem zaufania przez nie budzące moralnego zastrzeżenia decyzje. Autorytet osobisty przełożony winien budować na mądrości i rozwadze, a nie na udzielonej mu przez Kościół władzy. Warto przypomnieć w tym miejscu potrzebę, a nawet konieczność uzasadniania wydawanych poleceń, a nie powoływanie się w każdej sytuacji na bezpośrednią inspirację Ducha Świętego. Nie chodzi oczywiście o to, aby każde, nawet najmniejsze polecenie stawało się przedmiotem debat i dyskusji, ale o to, aby wymagane posłuszeństwo nie było ślepe, lecz by nosiło ono cechy rozumności, będącej konstytutywnym elementem tworzącym duchową tkankę życia każdego człowieka. Większą bowiem wartość ma dzieło wykonane z miłości, z wewnętrznym przekonaniem o jego słuszności i pozytywnym nastawieniem niż takie, które jest wykonane pod pręgierzem kary, albo przymusu. Bez posłuszeństwa intelektu, posłuszeństwo woli nie ma najmniejszego sensu. W tym przypadku chodzi również i o to, aby podwładny chcąc uzyskać aprobatę lub pozytywną decyzję dla swoich zamierzeń nie uciekał się do podstępu, nie czekał na sprzyjające okoliczności lub na dobry humor przełożonego, jak to ma niejednokrotnie miejsce w rzeczywistości naszego rodzimego Kościoła.

Przełożony nie może zapominać, że sprawowanie władzy w rozumieniu Chrystusa i Jego Ewangelii, to przede wszystkim służba. Na ten fakt zwraca uwagę Jan Paweł II, kiedy pisze, że władza powinna mieć nade wszystko "charakter braterski i duchowy", a tym samym ci, którzy ją sprawują, winni nawiązywać dialog ze współbraćmi w procesie podejmowania decyzji, choć w ostatecznym stopniu to właśnie do władzy należy ostatnie słowo i to ona ma zadbać o wykonanie podjętych decyzji. Zachęcając do okazywania przełożonym wewnętrznej i zewnętrznej uległości w ramach posłuszeństwa, Papież stawia za wzór zwierzchnikom i podwładnym Jezusa i Jego Matkę, których pokora i uniżenie są wyrazem najwierniejszego posłuszeństwa okazywanego Bogu Ojcu.

Ojcowską posługę przełożonego wobec współbraci należy odróżnić od paternalizmu. Dla Sługi Bożego Jana Pawła II prawdziwe ojcostwo nie ma cech wodza, lecz cechy apostoła; ojcostwo to wyraża się w duchowym rodzeniu osoby i doprowadzaniu jej do stanu dojrzałego. Natomiast paternalizm związany jest z chęcią posiadania, prowadzi do zahamowania rozwoju osobowościowego i może stać się przyczyną infantylizmu. Stąd "ojcostwo degeneruje się w paternalizm", gdy np. biskup dąży do zajęcia miejsca kapłana, albo, sądząc, że mu pomaga, nie umie i nie chce traktować go jako człowieka dojrzałego i odpowiedzialnego.

W swoim nauczaniu Jan Paweł II, przypominając o teologicznej zasadzie uczestnictwa biskupów i kapłanów w jedynym kapłaństwie i posłannictwie Jezusa Chrystusa, w ramach zakreślonej przez Syna Bożego hierarchii, Sługa Boży mówi o ich wzajemnych: rodzinnych i przyjacielskich relacjach. Kapłani, zgadzając się na okazywanie przełożonemu stałego posłuszeństwa, mają prawo uznawać biskupa za ojca, natomiast biskupi winni traktować kapłanów za swych współpracowników, synów i przyjaciół, a nie za obce osoby będące jedynie na ich urzędowych usługach. Papież doskonale zdaje sobie przy tym sprawę z tego, że "w chwilach konfrontacji różnych opinii, posłuszeństwo może okazać się rzeczą szczególnie trudną", ale wzgląd na miłość i osobę Zbawiciela powinny dopomóc podwładnemu w zaakceptowaniu duchowej uległości. W powstawaniu familijnej i przyjacielskiej atmosfery w ramach kontaktów biskupów z kapłanami mogą dopomagać sprawnie, a przede wszystkim realnie funkcjonujące rady kapłańskie. W ich strukturach kapłani powinni stawać się "rzecznikami otwartych kontaktów z własnym biskupem", budząc ducha szczerej ufności i serdecznej przyjaźni, dążąc do pełnej harmonii i zgodności, która w niczym nie przekreśla ich zdolności, "rozumnej inicjatywy osobistej" i "przedsiębiorczości duszpasterskiej".

Powyższe wypowiedzi Papieża potwierdzają tezę, że kościelne relacje przełożonych z podwładnymi nie muszą być wcale sztywne, bezduszne i ujęte jedynie na sposób jurydycznej zależności. Prymat urzędu przełożonych wynikający z racji święceń lub powierzonych im przez Kościół funkcji nie wyklucza i nie dyskwalifikuje możliwości prowadzenia dialogu. Życzliwe przyjęcie dialogu jako postawy dwustronnego zaangażowania się osób stojących zarówno na wyższym jak i na niższym poziomie w hierarchii kościelnej może zaowocować nie tylko udrożnieniem kanałów komunikacyjno-informacyjnych, ale również pogłębieniem wzajemnego szacunku i podjęciem wymogu posłuszeństwa z wewnętrzną aprobatą i pełnym przekonaniem o jego słuszności.

Z kolei, dla zrozumienia istoty dialogu hierarchii z laikatem, należy za Janem Pawłem II, uświadomić sobie, że dwa zdawałoby się różne oblicza Kościoła, a mianowicie Kościół hierarchiczny i charyzmatyczny nie stoją do siebie w opozycji, ale się nawzajem uzupełniają, gdy zostanie uwzględniona zasada ich komplementarności i współdziałania.

Kościół charyzmatyczny ukazuje wielkie możliwości spełniania apostolskiej misji w świecie zarówno przez duchownych jak i przez świeckich z racji obfitości darów, jakich Jezus Chrystus przez Ducha Świętego udziela Kościołowi. Stąd też różnorodność charyzmatów, tradycji duchowości i apostolstwa jest w Kościele nie tylko uprawniona, ale stanowi o jego bogactwie i decyduje o "pięknie jedności w różnorodności", o owym - jak w sposób bardzo poetycki określa to Jan Paweł II - "współbrzmieniu, które pod działaniem Ducha Świętego z ziemskiego Kościoła wznosi się ku Niebu". O rozeznawanie charyzmatów i rozwijanie w Kościele różnorodnych posług winni troszczyć się przede wszystkim biskupi, ponieważ będąc pasterzami swych owiec, z których każda jest inna (jedyna i niepowtarzalna), są zobowiązani do przejawiania pogłębionej świadomości i rozumienia faktu, że to właśnie różnorodność darów Ducha Świętego czyni owocniejszą i wartościowszą misję ewangelizacyjną Kościoła.

W eklezjalnej różnorodności differentia specifica między duchownymi, a świeckimi nie polega jedynie na odmienności w sprawowanych funkcjach czy powierzanych posługach. Różnica ta jest o wiele głębsza, bo jej podstawę stanowi przyjęcie sakramentu święceń. W konsekwencji powierzany urząd wyznacza każdemu wiernemu określone miejsce w hierarchicznej wspólnocie Ludu Bożego.

Z woli Chrystusa Kościół posiada strukturę hierarchiczną. Jego widzialną głową jest papież. Z kolei biskupi jako następcy Apostołów mają swoich współpracowników w osobach kapłanów i diakonów, a ci współpracują z instytutami życia konsekrowanego i przewodzą powierzonej sobie wspólnocie wiernych świeckich. Wszyscy - podkreśla wielokrotnie Jan Paweł II - jesteśmy Kościołem; nie można więc robić ostrego i sztucznego przedziału między oni (duchowieństwo) i my (laikat); skończyła się także epoka postrzegania Kościoła jako wysokiej piramidy, w której na samej górze znajduje się wszechwładnie panująca hierarchia, a na dole bezwarunkowo ulegli wierni świeccy.

Można powiedzieć, że tak naprawdę "budzenie olbrzyma", którym jest potencjał ludzi świeckich, nastąpiło stosunkowo niedawno. Dopiero na Soborze Watykańskim II, poprzez postawienie odpowiednich akcentów wskazujących na niezastąpioną rolę laikatu w życiu wewnętrznym Kościoła, zweryfikowano spojrzenie teologii na ten problem. Przypomniano, na nowo zinterpretowano i wyjaśniono sens zasady pomocniczości i współpracy. Wskazano na pierwszorzędne znaczenie zasady uczestnictwa i współodpowiedzialności (z niej wynika prawo współdecydowania) wiernych świeckich za Kościół, do którego należą na równi z duchownymi.

Sobór opowiedział się za utworzeniem rad duszpasterskich oraz za powołaniem rad ekonomicznych mających na celu stałą troskę o sprawy materialne i bytowe w Kościołach partykularnych. Odnośne instrukcje i przepisy wydawane w związku z ustanawianiem tych zespołów konsultacyjnych zalecają przełożonym branie pod uwagę postulatów i poważne liczenie się z opiniami rad przed podejmowaniem określonych decyzji. Pasterze mają ścisły obowiązek budowania kościelnej komunii przez nawiązywanie kontaktów i wspieranie ludzi świeckich w wypełnianiu ich eklezjalnego powołania do czynnego apostolatu, połączonego z solidną formacją intelektualną, duchową i społeczną.

Doskonałą szkołą nauki i praktycznego wykorzystania dialogu winna stać się parafia. Oprócz wspomnianych już rad duszpasterskich i ekonomicznych ludzie świeccy - zachęcani przez swoich duszpasterzy - powinni włączać się w działalność apostolską jako uczestnicy, członkowie oraz animatorzy organizacji kościelnych i grup duszpasterskich. Wiele okazji i możliwości twórczej inspiracji stwarzają różnego rodzaju zespoły o charakterze formacyjno-duszpasterskim (np. zespoły synodalne) czy też struktury bardziej wyspecjalizowane jak np. poradnie życia małżeńskiego i rodzinnego. Obok zaplanowanych i przygotowywanych systematycznie spotkań - np. w ramach dialogowej katechezy dorosłych - duże znaczenie mają wszelkiego rodzaju dialogi nieformalne, prowadzone spontanicznie, chociażby z okazji załatwiania rozmaitych formalności w kancelarii parafialnej, albo z racji dorocznej wizyty duszpasterskiej. Wszelkie formy kontaktu kapłana ze świeckimi i jego aktywność w zakresie pozytywnego kształtowania tego typu relacji pomagają mu w przezwyciężaniu osamotnienia, na które jest on często narażony. Stąd też - w przekonaniu Ojca świętego - ludzie świeccy są dla kapłana nieocenionym "darem", ponieważ dzięki spotkaniom i wymianie doświadczeń, jaka się podczas nich dokonuje, wskazują mu drogę, pomagają lepiej zrozumieć i pełniej przeżywać jego kapłańską posługę duszpasterską.

Parafia powinna dać odczuć świeckim, że w życiu Kościoła są oni podmiotami, a nie zwykłymi, bezużytecznymi pionkami (biernymi odbiorcami darów zamkniętymi w swego rodzaju "gettcie katolickim"), a tak - szczególnie w rzeczywistości rodzimego Kościoła, ze względu na "niechęć księży do dzielenia się 'władzą'" i nieufność wobec samej metody dialogu - niestety bardzo często jest.

Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II daje szczegółowe wskazania, jak winny wyglądać relacje księdza z wiernymi. Otóż prezbiter, który pragnie upodobnić się do Jezusa Chrystusa - Dobrego Pasterza i "odtworzyć w sobie Jego miłość do braci", musi skupić uwagę na kilku sprawach mających w dzisiejszych czasach ogromne znaczenie. Przede wszystkim winien on poznać swe owce, zwłaszcza przez nawiązywanie kontaktów, częste wizyty, więzy przyjaźni, spotkania, zaplanowane lub przypadkowe, reagując i postępując zawsze - we wspomnianych okolicznościach - w duchu dobrego i miłosiernego pasterza. Ponadto, ludzi, którzy się do niego zwracają "powinien przyjmować wzorując się na postawie samego Jezusa, okazując im w każdej chwili umiejętność słuchania, starając się ich zrozumieć, traktując ich w sposób otwarty i życzliwy, angażując się w dzieła i inicjatywy mające na celu pomaganie ubogim i ofiarom nieszczęść". Każdy powołany do służby w kapłaństwie powinien również wyrabiać w sobie, rozwijać i pogłębiać te "zalety, które słusznie cieszą się uznaniem w społeczności ludzkiej, jak dobroć serca, szczerość, siła i stałość ducha, ustawiczna troska o sprawiedliwość, ogłada towarzyska, a także cierpliwość, gotowość do szybkiego, a przy tym wielkodusznego przebaczania, "uprzejmość, towarzyskość, gotowość do spieszenia z pomocą i usłużność wolna od eksponowania osobistych zasług". Skończył się bowiem czas, gdy autorytet księdza oparty był o jego urząd i nominację, nastała zaś era autentycznych świadków.

Niepożądanym zjawiskiem społeczno-eklezjalnym pojawiającym się na płaszczyźnie stosunków duchownych ze świeckimi jest "nadmierny klerykalizm". Spycha on wiernych świeckich na margines życia Kościoła i sprawia, że Kościół - Mistyczne Ciało Chrystusa jest często postrzegany jedynie jako "instytucja kierowana przez wyświęconych biurokratów", a w konsekwencji staje się to przyczyną wzrostu nastrojów antyklerykalnych i antyreligijnych.

W podsumowaniu należy stwierdzić, że ponad dwudziestopięcioletnie nauczanie Ojca świętego Jana Pawła zalecające tworzenie rad i innych gremiów służących do nawiązywania i prowadzenia stałego dialogu hierarchii z laikatem dalekie jest od całkowitego wprowadzenia go w codzienne życie Kościoła w Polsce. Nawet bowiem, tam gdzie postulowane instytucje dialogu powstały nie zawsze funkcjonują dziś prawidłowo i nie zawsze wykorzystują w pełni wszelkie możliwości kolektywnej współpracy, a - co jeszcze bardziej przykre - w wielu parafiach nie pojawiły się one wcale. Rodzi się zatem konieczność szukania skuteczniejszych rozwiązań, które byłyby w stanie przełamywać wewnętrzne, obustronne opory, i dopomagać w zmianie mentalności tworzącej poczucie zagrożenia oraz lęku, dla wspólnego (hierarchii i laikatu) dobra, zaangażowania się na rzecz tworzenia struktur i prowadzenia rzeczywistego, a nie pozornego dialogu.


Nadesłane artykuły opublikowane w serwisie internetowym są własnością autorów.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.


W górę
Cofnij Strona główna Copyright © 2000-2017 by Diecezja Sandomierska
Poinformuj Redakcję Portalu: www@sandomierz.opoka.org.pl
Aktualizacja: 7 czerwca 2011