Bł. ks. Antoni Rewera
O codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu przez kapłana
Kronika Diecezji Sandomierskiej; ROK XXVII. Luty 1934r. Nr 2
"Jam jest chleb żywy, który z nieba zstąpił" Jan XLI,59
Mając mówić o adoracji Najświętszego Sakramentu, najsamprzód muszę dać wyjaśnienie znaczenia słów: adoracja, adorować, adorator, gdyż nam to ułatwi zrozumienie przedmiotu, o który nam chodzi.
Adoracja w ogóle oznacza cześć, uszanowanie a w szczególe cześć najwyższą, najgłębszą oddawaną Panu Bogu pokłonami, klękaniami, uderzeniem czołem o ziemię. Adorować w ogóle znaczy czcić, poważać, uwielbiać, - w szczególności czcić, wielbić cześć najwyższą oddawać Panu Bogu. Stąd adorator znaczy w ogóle: czciciel, wielbiciel, a w szczególności - czciciel, wielbiciel Pana Boga.
Słowa, w ten sposób wyjaśnione, biorę w nie obszernym ich znaczeniu, lecz jedynie w ścisłym tj. w zastosowaniu ich do dwóch tajemnic naszej świętej wiary: do tajemnicy ołtarza i do kapłaństwa.
Wiadomo nam z Ewangelii św., że po ostatniej wieczerzy wielkanocnej kapłaństwo narodziło się jednocześnie z Eucharystią. Chrystus Pan, gdy po słowach konsekracyjnych: "to jest Ciało moje" - "to jest Krew moja" (Mateusz XXVI.26), urzeczywistniających obietnicę: "Jam jest chleb żywy, który z nieba zstąpił" (Jan XLI,59). Wyrzekł do apostołów: "I wy to czyńcie na pamiątkę moją" (Łukasz XVII, 19) - zrodził kapłaństwo. Chciał, bowiem w myśl słów swoich: "Ja będę z wami, aż do skończenia świata" (Mateusz XXVIII, 20) pozostać w Kościele swoim pod sakramentem kapłaństwa. Stąd poszło, że kapłan to drugi Chrystus, że kapłani "miasto Chrystusa swoje poselstwo sprawują" (2 Kor. V, 20), że są współ-odkupicielami i współ-zbawicielami świata. Odkupują, bowiem świat, przez sakramenty Chrztu św. i pokuty, a zbawiają go przez pięć innych sakramentów, na czele, których jest Eucharystia. Współistnienie, Eucharystii i kapłaństwa jest bezwarunkowym, koniecznym. Bez niego nie byłoby Chrystusa w Kościele. Kapłan jest rodzicielem Eucharystii przez sprawowanie Najświętszej Ofiary ołtarza. Gdy zabraknie kapłana, zabraknie Mszy św., zabraknie Eucharystii. Z Eucharystii spływa na kapłana największe dostojeństwo. Gdy bowiem opowiada Ewangelię, gdy udziela sakramentów, gdy rząd dusz sprawuje to szafuje słowem bożym, łaskami Bożymi, wysłużonymi przez Chrystusa, władzą Chrystusową, - ale gdy odprawia Mszę św.: wtedy nad samym Chrystusem władzę wykonywa, sprowadzając Go na ołtarz, wtedy Chrystus jest mu podległym, poddanym według wyrażania Pisma św.: "Usłuchał Pan głosu człowieka" (Jozue X,14). Nie dziw, że św. Tomasz z Akwinu, rozważając tę władzę, z którą czynienie wszelkiego rodzaju cudów, nawet wskrzeszanie umarłych, nie da się porównać, powiada, że "ze wszystkich cudów, zdziałanych przez Jezusa Chrystusa, Eucharystia jest największym cudem" (Opusc.,57).
Czytając na kartach Ewangelii o różnych świętych, którzy mieli to szczęście, że się zbliżyli do boskiej osoby Pana Jezusa, uważamy ich słusznie, za bardzo szczęśliwych. I tak św. Jan Chrzciciel dostąpił szczęścia, że był poprzednikiem Jego; św. Symeon, że mu dane było piastować Go na ręku w świątyni; Święci Trzej Królowie, że Go oglądali i dary mu złożyli; Zacheusz, że Go ugościł u siebie; Marta i Maria, że zgotowały Mu u siebie posiłek. Gdy teraz wzrok nasz skierujemy na osobę kapłana, to zauważymy - i w tym nie będzie żadnej przesady, - że to wszystko, czego dostąpiły te postacie ewangeliczne wymienione, znajduje się w ręku kapłana, który tych łask i względów łaskawości bożej może dostąpić nie tylko raz i mimochodem, że się tak wyrażę, lecz po wszystkie dni swojego życia. Mając to na uwadze, św. Augustyn woła: "O czcigodne dostojeństwo kapłanów, w których ręku, jakoby w żywocie Panny, wciela się Syn Boży!" Owszem, co ważniejsza, Najświętsza Maryja Panna raz tylko zrodziła Boskiego Syna swojego i to w stanie słabości i niedołęstwa, kapłani zaś rodzą Go na każdy dzień na świętych ołtarzach w stanie chwały i nieśmiertelności (Meditation sur la vie chretienne et ecclesiastique par l'ab. Chenart. Paris 1835, p.136, 137).
To wszystko com dotychczas powiedział, doprowadza nas do tego, byśmy zrozumieli, że, gdy z Eucharystii na kapłaństwo spływają tak wielkie i tak szczególne łaski, które kapłanów wynoszą do najwyższej na świecie godności, kapłani winni być na pierwszym miejscu, przed innymi wiernymi, i to w osobliwszy sposób, adoratorami, wielbicielami Najświętszego Sakramentu, który jest największym dobrodziejstwem Bożym i źródłem wszystkich innych dobrodziejstw Bożych.
Teraz zauważmy, w jaki to sposób kapłani mają adorować, czyli czcić, wielbić Boga Eucharystycznego i to w sposób szczególny? Ponieważ zadaniem kapłanów jest, aby sami czcili i uwielbiali Najświętszy Sakrament i szukali skwapliwie wszelkich środków jego uczczenia, uwielbienia, oraz aby Go lud poznał i czcił, przeto mają tę powinność wykonać dwojako: za pomocą przykładu i pouczenia.
Chcąc przykładem dać poznać ludowi zacność, wielkość, świętość Sakramentu Ołtarza, winni kapłani często o Nim rozmyślać i rozczytywać się w dziełach teologicznych, ascetycznych i liturgicznych, by w sobie wyrobili żywą wiarę w ten sakrament i głęboką cześć ku niemu. Z tego wyniknie gorliwość koło domu Bożego, koło naczyń i szat świętych, około zachowania wszystkich ceremonii, dalej, skromność i skupienie w kościele, z czego lud pouczy się, z jakim to usposobieniem wewnętrznym i zewnętrznym winien on przychodzić do świątyni i w niej się zachowywać; potem pójdzie odprawianie Boskiej ofiary z taka pobożnością i z takim uszanowaniem, że wszyscy obecni będą zbudowani; oraz rozdawanie komunii św. z takim przejęciem, że przyjmujący ją będą do jej godnego przyjęcia pobudzeni; tego następstwem będzie należyte przygotowanie do mszy świętej i dziękczynienie po niej, a także codzienne nawiedzenie Pana Jezusa; wreszcie to wszystko spowoduje uświęcenie osobiste, co najwymowniej pokaże korzyści, wynikające z częstej Komunii świętej. Oprócz przykładu muszą jeszcze kapłani - adoratorowie pouczać wiernych, zwłaszcza maluczkich o wszystkim, co się do tej tajemnicy odnosi, aby ich doprowadzić do gruntowej i osobliwej czci ku niej, do prawdziwego nabożeństwa eucharystycznego (Op. cit. Meditations p. 138.)
Tutaj nasuwa się uwaga, że kapłani, ponieważ dzięki Eucharystii dostępują tak wielkiego zaszczytu, tak wielkiego wyniesienia, winni czuć i rozumieć swój ścisły obowiązek nabywania ze względu na nią cnót kapłańskich, doskonalenia się. Jeżeli bowiem do jednorazowego zrodzenia Chrystusa Pana trzeba było doskonałej czystości i świętości w osobie Bogarodzicy, a nawet przywileju Jej niepokalanego poczęcia, to tym bardziej kapłani, którzy Go rodzą na każdy dzień, winni jaśnieć wszelkiego rodzaju cnotami. Stąd, św. Jan Chryzostom słusznie mówi: " Uważ, jakimi powinny być ręce, takie tajemnice sprawujące; jakim język, który te słowa (cudowne) wypowiada; wreszcie jak od wszelkiej rzeczy świętszą i czystszą być powinna dusza, która taką niewinność, tak Boskiego ducha przyjmuje" (De sacerdotio LVI, cap. 4).
Źródłem Eucharystii było Boskie serce Jezusowe, czyli Jego miłość. Albowiem święta Ewangelia tak tę rzecz opisuje: "Przede dniem Święta Paschy, widząc Jezus, iż przyszła godzina Jego, aby przeszedł z tego świata do Ojca: umiłowawszy swoje, którzy byli na świecie, do końca je umiłował" (Jan XIII, 1). I dlatego w tych ostatnich chwilach swego życia ziemskiego daje im dowód swej nadzwyczajnej miłości, nie tylko oddając się i całkowicie w Komunii świętej, lecz jeszcze obdarzając ich władzą, by siebie i lud wierny tym największym ze wszystkich dobrodziejstw zbogacali. O jakież wysoko ponad kapłanów Starego Testamentu wyniósł Chrystus Pan kapłanów Testamentu Nowego; jakiż przez to okazał nadmiar swojej ku nim miłości!
Nawzajem kapłani nowotestamentowi winni mu się odwzajemniać miłością za miłość. Bóg miłości przede wszystkim przez kapłanów winien być umiłowany. Miłość nie znosi samotności, bo jest rozlewna. "Bóg, który nie chce pozostawać sam, wzywa człowieka, szuka go, wychodzi do niego i ze stopnia na stopień zstępuje, a to z nieba na górę Synaj, - z Synaju do żłóbka, ze żłóbka na krzyż, z krzyża na ołtarz i nie spocznie aż do serca ludzkiego dojdzie" (Głos Eucharystyczny). Bóg - miłość raczy mieszkać wśród nas.
My kapłani nie tylko mamy obowiązek rodzić Go, ale być też Jego opiekunami i stróżami. Ta opieka kapłańska musi być ustawiczna; ta straż musi być czujna. Nie możemy Boga naszego - Więźnia miłości, pozostawiać w samotności, pod opieką i strażą jedynie organistów lub kościelnych. Nie wolno nam, po załatwieniu czynności kapłańskich, w godzinach rannych lub popołudniowych zostawić Go zamkniętego w przybytku, aż do dnia następnego i tak bez przerwy, codziennie, nie troszcząc się wcale o Niego. Jeżeli do miłosiernych uczynków należy więźniów nawiedzać i cieszyć, to czyżby Ten jeden Więzień miał być przez swych dworzan i przyjaciół nienawiedzany i niepocieszany? Jeżeli w stosunkach rodzinnych i ludzkich jedni drugich żegnając, życzą im dobrej nocy, to czyż tylko Jezus, nasz Brat i Przyjaciel, nie ma być przez kapłanów, udających się na spoczynek, pożegnany? Takie obchodzenie się z Panem Jezusem okazywałoby, że nie On jest skarbem naszym, gdyż nasze serce nie ciągnęłoby do Niego, nie tęskniłoby za Nim. Takie postępowanie dowodziłoby, że nie dajemy wiary onym słowom Pisma świętego: "Błogosławiony, który czuwa u drzwi moich na każdy dzień" (Przypowieści VIII,35.); "A kto Mi służy, niech za mną idzie, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie" (Jan XII, 26.). Nie daj Boże, by tak w rzeczywistości było. Jeśliby, bowiem kapłani mieli czas na wizyty, na karty, na polowania, na przejażdżki, podróże, studia, nawet na rzemiosła i gospodarkę, a nie mieliby czasu na adorowanie Najświętszego Sakramentu każdodziennie, wtedy byłoby to dowodem, że lampa ich serca, jeżeli nie zgasła, to gaśnie, bo jej zabrakło oliwy miłości, lub, że jest ona na wyczerpaniu.
Św. Paweł w zapale gorącej miłości wołał: "Już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus" (Galatów II,20). Skąd się to u niego wzięło? Stąd, że się na nim spełniły słowa Boskiego Mistrza:, "Kto pożywa Ciało Moje i pije Krew Moją, ten trwa we Mnie, a Ja w nim" (Jan VI, 57). Tak, więc przez godne odprawianie Mszy świętej i komunikowanie zespolił się z Chrystusem, zjednoczył i dlatego znowu wyrzekł:, "Kto by nie miłował Pana naszego Jezusa Chrystusa, niech będzie przeklęty".
Zaniedbywanie Pana Jezusa przez kapłanów, zmykanie drzwi świątyni, aby i wierni nie mieli do Niego dostępu, aby Go nawiedzali i adorowali, to oczywisty dowód, że dla nich Jezus Eucharystyczny nie jest świętością, nad świętościami, że nie jest w tabernakulum, jako Bóg-Człowiek żywy i prawdziwy, że tam widocznie tak dla parady, dla tumanienia ludu jest tylko kawałek chleba, lub, że Pan Jezus przebywa w kościele tylko do południa, a popołudniu zeń uchodzi. Takie traktowanie Chrystusa to nie tylko obojętność, ale nawet niewiara, judaszostwo. "To nieprawda, mówi pewien pobożny autor, że główną sprężyną postępowania judaszowego była chciwość. Przyczyna leżała głębiej tu ją poznajemy. To brak wiary, nawiązującej do słów obietnicy Eucharystycznej. Tutaj jest początek wewnętrznego wyrzeczenia się Pana i Mistrza" (U stóp Mistrza X. Antoni Huonder T.J., Kraków 1917r., str. 117, 118) Tego przeniewiercę miał na myśli Jezus Chrystus, gdy mówił do apostołów: "Czyż nie wybrałem was dwunastu. A jeden z was czartem jest." (Jan LX, 71.). Co za straszne słowa! U ołtarza, zatem zaczyna się, upadek każdego złego kapłana. Eucharystia to dlań "kamień obrazy", o który się rozbija i kruszy "opoka zgorszenia". Stąd życie eucharystyczne kapłanów to rozkwit Kościoła, zanik tego życia, to upadek Kościoła i zarazem Kapłaństwa. Chociaż Kościół jest niezniszczalny na świecie, ale jest zniszczalny w poszczególnych krajach i narodach. Historia kościołów w Małej Azji i w Północnej Afryce aż nadto o tym nas przekonywa. Jeśli zatem nie chcemy dopuścić do upadku Kościoła w naszej ojczyźnie, bądźmy sami żywymi kościołami Bożymi, jako prawdziwi adoratorowie Eucharystii. Łączmy się z Chrystusem żywo we mszy świętej pobożnie odprawionej, łączmy się nawiedzając Go i adorując w godzinach popołudniowych czy wieczorowych, duchownie Go wtedy przyjmując - u drzwi tabernakulum odprawiając nasze modlitwy brewiarzowe i prywatne, do czego nasz Kościół nowymi odpustami zachęca.
Chrystus Pan powiedział: "Przyszedłem ogień puścić na ziemię, a czegóż chce, jedno, aby był zapalon" (Łukasz XII,49). A że ogień to zapala, co się don zbliży, więc i my, jeśli chcemy być zapaleni i tym ogniem pożerającym oczyszczeni, oświeceni i uświęceni, zbliżajmy się doń jak najczęściej. Wtedy od ołtarza będziemy odchodzić jak "lwy ogniem ziejące, - straszni diabłu i aniołom jego", wedle słów św. Jana Chryzostoma. Niech nas Bóg zachowa od tego, co mówi tenże Ojciec Kościoła. "Tyloma cudami miłości być otoczonym, a nie płonąć, - to jest także cud, ale szatański".
W tabernakulum mieszka nasz Mistrz, Przyjaciel, Pocieszyciel i Pośrednik. A zatem tylko przez Eucharystię możemy się stać prawdziwymi uczniami Chrystusowymi, - tylko przez Eucharystię możemy być szczerymi przyjaciółmi Chrystusa i w przyjaźni ku Niemu trwać i wytrwać, - tylko przez Eucharystię pociesznie boskie na nas spłynie, tylko przez Eucharystię możemy i my stać się prawdziwymi pośrednikami pomiędzy ziemią a niebem. Wobec tego świątynia Pańska ma być dla nas nie miejscem przykrej, zarobkowej pracy, w której o tyle tylko się przebywa, o ile tego mus wymaga, leczem naszym właściwym mieszkaniem, gdzie z przyjemnością i rozkoszą przebywać mamy przy Boskim Sercu Jezusowym. Stąd na ustach i w sercu kapłana najściślejszym wyrazem prawdy być powinny te słowa Psalmisty: "O jedno prosiłem Pana tej szukać będę; obym mieszkał w domu Pańskim po wszystkie dni żywota mego, abym patrzył na rozkosz Pańską i nawiedzał kościół Jego; albowiem skrył mnie w przybytku swoim" (Psalm XXVI, 4-6.). "Tą jedną rzeczą, mówi kard. Manning, w życiu kapłana jest to, by mieszkał przy Panu swoim, ukrytym na ołtarzu, by nosił klucze od przybytku, by zostawał jak uczeń przy boku Pana" (O wiecznym Nowego Zakonu kapłaństwie, Warszawa, 1885, str.110,111).
Kończąc powiem słowami inwitatorium brewiarzowego: "Pójdźmy, pokłońmy się i uderzmy czołem przed Bogiem; płaczmy przed Panem, który uczynił nas, albowiem on jest Panem Bogiem naszym, my zaś ludem jego i owcami pastwiska Jego". "Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie Jezusowi Chrystusowi w Najświętszym Boskim Sakramencie; ile minut w godzinach a godzin w wieczności tylekroć bądź pochwalon Jezu ma miłości".
Nadesłane artykuły opublikowane w serwisie internetowym są własnością autorów.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.