Strona główna Duszpasterstwo

» DUSZPASTERSTWO » KATECHUMENAT » KATECHEZY KATECHUMENALNE (5111)   
M E N U

Wysławiając
Miłosierdzie Boże


Duszp. Trzeźwości

Katechizacja

Pomoce katechet.

D. Dzieci i Młodzieży

Liturg. Służba Ołtarza

Ruch "Światło-Życie"

Piesza Pielgrzymka

Akcja Katolicka

KSM

Duszp. Rodzin

Katechumenat

Katechezy

Duszp. Akademickie

Duszp. Powołaniowe

Pap. Dzieła Misyjne

Wspólnoty

Duszp. Związków
Niesakramentalnych


Duszp. Biblijne

Koła różańcowe

Wspólnoty o. Pio

Duszp. niesłyszących

Rok Wiary 2012-2013



Główna Indeks



Nr strony



Wyszukiwarka ...




WIĘŹ Z CHRYSTUSEM U PODSTAW MORALNOŚCI

Najpierw trzeba być chrześcijaninem w myśleniu, by stawać się nim w działaniu. + Naszym sumieniem jest Chrystus. Przyjęcie Jego słowa przemienia nasze myślenie. Ale przede wszystkim prowadzi do Osoby wypowiadającej słowo. + Dlatego Kościół zastawia nam stół Słowa i stół Chleba. A tym, którzy jeszcze nie mogą Go przyjąć w Eucharystii, udziela błogosławieństw.

Jest takie powiedzenie: Pokaż jak żyjesz, a powiem ci, kim jesteś. To rozróżnienie na "być" i "żyć", "być" i "mieć" wskazuje na osobę i czyn, jak mówił nasz Biskup, a dziś Papież. Każdy czyn jest wyrazem osoby. Tak jest i z chrześcijaństwem. Postępuję wtedy po chrześcijańsku, jeśli jestem chrześcijaninem.


1. Stawać się chrześcijaninem to żyć po chrześcijańsku

Wcielanie chrześcijaństwa, wcielanie życia Bożego, życia Chrystusowego jest procesem długo trwającym. Wcielanie tej wielkiej Miłości, jaką jest Bóg, nieogarniętej, pełnej dynamizmu Boskiego, który wskrzesił Chrystusa z martwych, wyrażenie jej w konkretach codzienności - to nie eksploduje w nas od razu. Stawanie się chrześcijaninem jest zadaniem na całe życie.

Jak to się dokonuje, mówiliśmy ostatnio. Trzeba naśladować Chrystusa. A kiedy Go naśladujemy, żyjemy tak, jak On. "Stary" człowiek - człowiek grzechu - przemienia się powoli w człowieka "nowego", objawiającego świętość Boga, który w nim jest (por. Kol 3,9-10). Na tym polega naśladowanie Chrystusa, czyli zwrot ku Eucharystii, by uczestniczyć w Jego życiu: najpierw trzeba stawać się tym, kim mamy być, a potem wyrażać to przez działanie, przez myślenie, przez modlitwę i czyn. Na tym polega chrześcijańska moralność.

Jednym z najważniejszych naszych życiowych zadań jest dojść do tego spotkania z Chrystusem obecnym w Eucharystii. Bo jeśli nie dojdziemy do spotkania, to nie zrozumiemy tego, co On mówi i czego od nas wymaga. Nie zrozumiemy, jaka jest różnica między prawdą a kłamstwem, między dobrem a złem, między pięknem a brzydotą. W Chrystusie mamy to rozeznanie. Oczywiście, istnieje nauka chrześcijańska o sposobie myślenia i sposobie działań chrześcijańskich, o sposobie wyrażania czy konkretyzowania moralności, ale dla wielu jest ona niezrozumiała. Nie mówiąc o tym, że nie mają siły, by ją wypełnić, tak co do prawdy, jak co do dobra i co do piękna. "Beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15,5), mówi Pan.

Wielkie są wymagania nauki chrześcijańskiej, różne przykazania nadane uczniom Chrystusa - a równocześnie dana jest im moc miłości Chrystusa, która ma się zbierać w nich dzięki Komunii świętej, by ich uzdolnić do wypełniania tych przykazań. Mimo to czasem widać, że nie wpływa ona na ludzkie czyny, nie wpływa na myślenie, nie może się przebić przez zaporę grzechu. Ale wielu jest takich, którzy idą do kościoła, przystępują do Stołu Pańskiego i życiem swoim wyrażają życie Chrystusa. "Pojawił się Chrystus", można powiedzieć patrząc na nich. Naturalnie, że to jest trudna sprawa, ale to jest do zrobienia. Trzeba tylko zrezygnować z własnego zdania i z własnej woli, z samo-woli, bo taki jest warunek pełnienia woli Chrystusa i naśladowania Go w posłuszeństwie Ojcu (por. J 4,34).

Czyli sama nauka jeszcze nie jest wszystkim. Choćby tak jak teraz: ja was w tej chwili nauczam, ale jestem świadomy, że wy możecie wobec tego nauczania zająć swoje stanowisko - odrzucić, poddać w wątpliwość lub zaakceptować. Ale akceptacja nie jest jeszcze życiem według tej nauki, którą słyszycie. Musi przyjść dodatkowa motywacja, którą najpierw zatwierdzamy wiarą a potem tym krótkim sakramentalnym dialogiem: "Ciało Chrystusa - Amen". Kiedy ci kapłan poda Ciało Chrystusa w Komunii, powiesz to sakramentalne słowo: "Amen". To znaczy: "Niech tak będzie", wierzę w to i to staje się zasadą mojego życia. A jeśli masz honor, to na twoim słowie chrześcijanina będzie można polegać bardziej niż na słowie Zawiszy. "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie", mówi Chrystus (Mt 5,37). Co jest poza tym, jest kłamstwem.


2. Mądrość i moc Chrystusa przekazana Kościołowi

Aby człowiek wyraził zgodę na naukę Kościoła, aby żył według tej nauki, musi mieć jeszcze coś więcej. Musi w nauce Kościoła widzieć Ewangelię Chrystusa o zbawieniu. Czyli przez naukę papieża, który dziś naucza, przez biskupów, kapłanów, którzy głoszą naukę Ewangelii, musi dotrzeć do samej Ewangelii Jezusa Chrystusa. Słyszymy to słowo każdej niedzieli podczas każdej Mszy świętej. To jest pierwsza nasza "komunia", komunia przy stole zastawionym obficie słowem Bożym.

Podczas Mszy świętej - jak przypomniał ostatni Sobór - Kościół zastawia stół Słowa Bożego (KL 51) i stół eucharystycznego Posiłku, Chleba i Wina (KL 48). Trzeba spożywać Słowo i trzeba spożywać Chleb. Są chrześcijanie, którzy spożywają tylko Słowo. Czytają Biblię i nie dochodzą już do Chleba. Już nie rozumieją, że Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1,14). A gdyby spożywali Ciało Chrystusowe, to by inaczej rozumieli Słowo. Wtedy nie dochodziłoby do podziałów między ludźmi, do tworzenia sekt religijnych. Są też chrześcijanie, którzy przeciwnie, przystępują do Stołu Chleba, ale nie dbają o uczestniczenie w posiłku Słowa, nie słuchają ani nakazów Słowa Wcielonego, ani Jego rad. Grozi im, jeśli też nie modlą się, rutyna i powierzchowność, zakończona czasem kryzysem wiary.

Ewangelia jest słowem Chrystusa, jest "Dobrą Nowiną". Co to znaczy "Dobra Nowina"? Proszę najpierw przypomnieć sobie to rozróżnienie na osobę i czyn: Chrystus, który głosi słowo, i Jego czyn; być chrześcijaninem i czynić po chrześcijańsku. Jeśli zauważę, że istnieje jedność słów z autorem, który te słowa wypowiada, wtedy moja motywacja przyjęcia tych słów jest mocniejsza. Kryterium akceptacji nie leży jedynie w płaszczyźnie litery czy w płaszczyźnie intelektualnej, ale po prostu w tym, że tak powiedział Chrystus, że to jest Jego nauka. Jeśli przyjmę tę naukę, to stanie się ona dla mnie Dobrą Nowiną: ona da mi wolność. Nawet jeśli jej nie zrozumiem w pełni.

Zaczyna się teraz rola wiary. Są ludzie, którzy z polecenia Chrystusa odpowiadają za nieomylność nauki Kościoła. A za nieomylność Ewangelii odpowiada Chrystus, który umarł i zmartwychwstał. Kto nie pochyli głowy w pokorze i nie powie: Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, Ty masz słowa, które kierują nas na życie wieczne, Ty jesteś Słowem życia wiecznego - kto tego nie powie, ten nie ma wiary. A jak nie ma wiary, to jest niewierzący. A skoro jest niewierzący, to nie jest chrześcijaninem.

Jeśli natomiast wyznam wiarę w słowa, w prawdziwość, w wiarygodność słów Jezusa Chrystusa - wtedy mogę przyjąć naukę Kościoła, która jest kontynuacją słów Chrystusa i komentarzem do tych słów. Papież w wydanej ostatnio nowej encyklice ("Redemptoris missio") o ewangelizacji pogan i ponownej ewangelizacji ludów chrześcijańskich daje komentarz do słów Jezusa Chrystusa, który powiedział: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19). W tej encyklice papież wyjaśnia polecenie Chrystusa, ale nie według własnej mądrości biskupa krakowskiego czy dzisiaj papieża, lecz zgodnie z mądrością Chrystusa i dwóch tysięcy lat Tradycji: wszystkich świętych, wszystkich biskupów, całego Kościoła, który tak rozumie słowa Chrystusa. To jest dopiero ta motywacja głębsza zawierzenia słowom Ewangelii.

Ale to jeszcze nie jest ostateczny argument. Wszyscy dobrze wiemy, że sama Ewangelia, sama Biblia, "sola Scriptura" może prowadzić również na zatracenie i do błędu, jeśli poprzez Biblię nie dojdziemy do samego Chrystusa, do samej osoby Chrystusa obecnego w Chlebie Eucharystii. I tu już jest droga, gdzie się ścieżki rozchodzą. Prawosławni wierzą w obecność Chrystusa w Przenajświętszej Eucharystii, w Chlebie. Inne wyznania chrześcijańskie tego nie przyjmują i tym samym nie mają tej ostatecznej motywacji, która opiera się na osobowym spotkaniu z Chrystusem. A bez tego spotkania nie ma pełnego widzenia prawdy, ostrego rozróżniania w niezwykle czasem subtelnych odcieniach dobra i zła, jak nierozerwalność małżeństwa, środki antykoncepcyjne, przekazywanie życia, ochrona życia i wiele innych dziedzin etyki. Ostateczną motywacją jest obecność Chrystusa w Hostii, w Eucharystii, gdzie słuchając Ewangelii dochodzi człowiek do Osoby wypowiadającej słowa Ewangelii, słowa Dobrej Nowiny. W takim duchu trzeba czytać Biblię.


3. Każda trudność wyjaśnia się i znika w Chrystusie

Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka, Łukasza) opowiadają o wydarzeniach z życia Jezusa. Nauczanie, uciszenie burzy na morzu, uzdrawianie chorych, odpuszczanie grzechów. "Przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu (ilu wśród nas jest chromych, ślepców, paralityków, dręczonych niepokojem?). Widząc ich wiarę rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy»" (Mt 9,2). Ci proszą o zdrowie, a Chrystus mówi o grzechach? "Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź!" (Mt 9,6). A więc trzeba dojść do samego Chrystusa i do istoty Jego czynów, jaką jest uwolnienie z grzechów.

Jeśli nauka Kościoła jest dla ciebie niezrozumiała, idź do Ewangelii, nauki Chrystusa, a jeśli i ta jest dla ciebie za trudna, idź do osoby Chrystusa! Padaj z wiarą na kolana, zaufaj Chrystusowi, miłuj Go. Kiedy będziesz Chrystusa miłował, zrozumiesz Jego słowa. Da ci taką motywację, że zrozumiesz. I wtedy pojmiesz naukę Kościoła, który interpretuje słowa Chrystusa w Jego Duchu. Doświadczając miłości i bliskości Chrystusa, będziesz gotów dla tej miłości podjąć nawet ciężkie zobowiązania, które są nie do przyjęcia wtedy, gdy się Chrystusa nie miłuje.

Abym Go miłował, muszę zostawić grzech, wyznać grzech i zerwać z nim, bo grzech jest odchodzeniem od Chrystusa. I muszę przyjąć dar, który kieruje ku Chrystusowi. Tym darem jest łaska. Łaska to jest "iskra" Boża, która kieruje nas ku Chrystusowi. To jest owo "wzdychanie Ducha Świętego" (por. Rz 8,26), który w nas się modli i prowadzi nas do poznania Chrystusa obecnego w Eucharystii. A przez Chrystusa prowadzi nas do największej tajemnicy, jaka w ogóle jest: do wnętrza Trójcy Przenajświętszej, w imię której chrzcimy ludzi - zawsze łącznie ze znakiem krzyża, który jest kluczem do zrozumienia, symbolem drogi ciernistej, trudnej, drogi wiary, gdzie pozornie rozum abdykuje, ale po to, by poznać głębszą prawdę. Po to staje się ślepy, żeby widzieć dalej. Po to staje się głuchy, żeby jeszcze lepiej słyszeć i rozumieć to wszystko, co Bóg ludziom przygotował i do czego ludzi wzywa.

I wniosek na zakończenie. Aby być chrześcijaninem, stawać się nim coraz bardziej, trzeba pokory i czystości. Trzeba wiary, która jest rezygnacją ze swojego często zmieszanego z egoizmem i pychą rozumu. Człowiek musi przyjąć to, co mówi Kościół, za którym stoi słowo Chrystusa. I On sam, który umarł i zmartwychwstał. W tym pomaga nam sam Bóg, obdarzając łaską.

Za chwilę udzielę wam, ludziom jeszcze nie ochrzczonym, błogosławieństwa. Wsłuchujcie się w te wspaniałe słowa modlitwy z pokorą, klękając na kolana - co czyńcie też coraz częściej, zwłaszcza wieczorem - i prosząc o ten wielki dar miłosierdzia Bożego, jakim jest wiara, dzięki której rozumie się wymagania Chrystusa. Nawet takie, które przekraczają naszą możliwość pojmowania. Ale kiedy wyznamy wiarę, wtedy wiemy więcej, niż ci, którzy jej nie mają. I wcale nie wchodzimy w konflikt z rozumem, który jak Mickiewicz mówił, jest "mały przed Bogiem". Ale gdy otrzyma łaskę, wtedy jego przenikliwość staje się o wiele bardziej potężna niż wcześniej.

Prośmy teraz wszechmogącego Boga o moc do zmiany życia dla naszych katechumenów:




Modlitwa egzorcyzmu (Obrzędy, 114):

"Módlmy się. Panie, nasz Boże, Ty objawiasz prawdziwe życie, usuwasz grzech, umacniasz wiarę, ożywiasz nadzieję i rozpalasz miłość. W imię Twojego umiłowanego Syna, naszego Pana, Jezusa Chrystusa, i w mocy Ducha Świętego prosimy cię, oddal od tych sług twoich niewiarę i powątpiewanie, żądzę pieniądza i ułudę zmysłów, wrogość i niezgodę oraz wszelką nieprawość. Ponieważ wezwałeś ich, aby święci i nieskalani stanęli przed Twoim obliczem, odnów w nich ducha wiary i pobożności, cierpliwości i nadziei, opanowania i czystości, miłości i pokoju. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen."

Błogosławieństwo katechumenów (Obrzędy, 122):

"Módlmy się. Boże, Ty przez swoich świętych proroków powiedziałeś tym, którzy zbliżają się do Ciebie: «Obmyjcie się i bądźcie czyści», a przez Chrystusa ustanowiłeś sakrament duchowego odrodzenia. Wejrzyj na tych katechumenów, którzy pilnie przygotowują się do chrztu. Błogosław im, a wierny swoim obietnicom, przygotuj i uświęć ich, aby stali się zdolni przyjąć Twoje dary: łaskę przybrania za dzieci i włączenia do wspólnoty Twojego Kościoła. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen."


W górę
Cofnij Strona główna Copyright © 2000-2017 by Diecezja Sandomierska
Poinformuj Redakcję Portalu: www@sandomierz.opoka.org.pl
Aktualizacja: 7 czerwca 2011